Duszny dzień
Wnętrze wypełnione było dymem palonego tytoniu i ostrym zapachem alkoholu. Duże wiatraki powoli mieliły powietrze, jakby zagęszczając je jeszcze bardziej. Jedyną pozytywną rzeczą, tego skromnego dnia, był panujący w lokalu cień i seksowna, skąpo ubrana, młoda dziewczyna stojąca za barem.
- Co podać? - spytała wesołym głosem nie pasującym do otaczającego zmęczenia.
- Whisky z lodem. - odpowiedział próbując odwzajemnić entuzjazm za pomocą lekkiego uśmiechu.
Chwilę później, gdy połowa napoju zniknęła ze szklanki, atmosferę zagęściło wejście kolejnego klienta. Delikwent ten usadowił swe szanowne cztery litery zaraz obok mężczyzny sączącego swojego drinka.
- Zimne piwo! Tylko szybko! Nie chce czekać tu pół dnia, aż jakaś głupia dziewucha mnie obsłuży.
Po tych słowach uśmiech dziewczyny znikł, a z pięknych ust wydobyło się tylko suche:
- Już podaję...
Mężczyzna westchnął, zdając sobie sprawę, iż przez jegomościa po jego lewej, który usiadł trochę za blisko, nie będzie mógł obserwować tego cudu natury uwijającego się że swoją pracą w wesołym transie. Zasmucony wziął kolejny łyk napoju. Nagle skrzywił się, czując dziwny smak. Prawie natychmiast zorientował się, iż jego źródłem jest osobnik obok niego.
- Jak można tak zajeżdżać mokrym papierem toaletowym? - mruknął pod nosem.
- Nie wiem, ale za chwilę kończę pracę. Może się stąd ulotnimy? - szepnęła nachylona przed nim barmanka.
- Kino?
- Może być.
Komentarze
Prześlij komentarz