Demon: Fragment IV (N)


     – Nie jest pan do mnie negatywnie nastawiony. – rzucasz wpatrując się w pracę swego starszego towarzysza.
– Czemu miałbym? Trzeba najpierw poznać, aby ocenić. – zapytuje jakby nie znał odpowiedzi, a po chwili dopowiada – Choć czasami ulega się… sugestii.
– Nie bolą cię nogi od tego stania? – zadaje kolejne pytanie, kończąc poprawkę runy, przy której się znajdujecie.
– Biorę zbyt mocne leki, aby cokolwiek mnie bolało. – odrzekasz śmiejąc się jakbyś opowiedział przedni żart.
– A mnie już bolą od klęczenia. – stęka podnosząc się do pionu – Chodźmy coś zjeść.

     Na te słowa w twoim brzuchu zaczyna wyraźnie burczeć.

– Zgaduję, iż coś bym zjadł. – odrzekasz czując jak głód, na którym się skupiasz rośnie w siłę.
– Zaparzę nam świeżą kawę. – rzuca zebrawszy wszystkie swoje narzędzia, a następnie zaczyna iść w stronę domostwa.

     Ty zaś ruszasz za nim w milczeniu.

– Zjemy, odpoczniemy i wrócimy skończyć resztę. – informuje cię, a po chwili namysłu dodaje – Albo i nie. Dzisiaj chyba leci mój serial.

     Nie odpowiadasz nic na to. Skupiasz się na błękitnym niebie, na które przed momentem skierowałeś swój wzrok. Podziwiasz jego majestat, zastanawiając się jakby to było być ptakiem sunącym ponad chmurami.

– Gdzie wyście byli? – znajomy, kobiecy głos wyrywa cię nagle z zamyślenia.

     Nie wiedząc kiedy znalazłeś się na werandzie. Zaskoczony tym faktem oglądasz się za siebie, aby spojrzeć jak duża odległość przez ciebie pokonana, nie została zarejestrowana przez twą świadomość.

– Poprawialiśmy runy. Co na obiad? – odpowiada starzec.
– Znowu paliłeś?! – denerwuje się rozmówczyni.
– Nie. Dym niosło od sąsiadów. – pada oczywiste kłamstwo, po którym mężczyzna wchodzi do domu pozostawiając cię sam na sam z blondwłosą damą.

     Widząc na sobie wzrok żądający prawdy wzruszasz ramionami, a następnie podchodzisz do stojącej niedaleko huśtawki i odpychasz się lekko.

– Jak się czujesz? – otrzymujesz zapytanie.
– Lepiej. – stwierdzasz krótko – Powietrze chyba mi odpowiada.
– Mamy obiad. – przypomina sobie nagle rozmówczyni – Jesteś może głodny?
– Ni… – zaczynasz, gdy nagle twój układ pokarmowy wydaje z siebie charakterystyczny dźwięk – …e byłem pewien, dopóki nie zapytałaś.
– Zaraz ci coś przyniosę. – mówi do ciebie z uśmiechem, po czym obraca się na pięcie i znika w drzwiach.

     Ty zaś kierujesz swój wzrok w niebiańskie przestworza i wzdychasz głęboko. Naprawdę czujesz się lepiej. Masz poczucie jakbyś nie był sam. Jakby ktoś był przy tobie i nie miał zamiaru odchodzić.

– Dawno się tak dobrze nie czułem… – mówisz do samego siebie, jakby chcąc się upewnić w tych odczuciach.

     Po dłuższej chwili blondwłosa powraca do ciebie z posiłkiem i kubkiem gorącego naparu.

– Tato zrobił ci jeszcze kawy. – mówi, podając ci talerz i odkładając kawę na pobliski stolik.
– Dziękuję. – odpowiadasz.
– Zaraz wrócę, tylko wezmę swoją porcję. – oświadcza, po czym znów znika na moment.

     Ty zaś zaczynasz jeść napawając się wspaniałością domowego posiłku.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zjawa - Fragment XI

Zapalniczka Króla Zła

Zjawa - Fragment VI