Strażnik kawy
Każdego poranka,
Gdy płyn czarny mym gardłem spływa
W głowie cicha myśl się odzywa
Gdzież on jest?
Mój strażnik kochany
Jak Ty pilnujesz
Nikt nie pilnuje
I przeto tęsknię ku Tobie
Przecież będę musiał
w końcu odstąpić
Zostawić kawę
Haniebnie postąpić
Co wtedy spotka ten napój cudowny?
Kto się nim zaopiekuje?
Kto jeśli nie mój strażnik nadobny?
Opiekunie!
Promieniejący rycerzu!
Za ile będziesz?
Kiedy przybędziesz?
Komentarze
Prześlij komentarz