Strażnik kawy


Każdego poranka,
Gdy płyn czarny mym gardłem spływa
W głowie cicha myśl się odzywa

Gdzież on jest?
Mój strażnik kochany
Jak Ty pilnujesz
Nikt nie pilnuje
I przeto tęsknię ku Tobie

Przecież będę musiał w końcu odstąpić
Zostawić kawę
Haniebnie postąpić
Co wtedy spotka ten napój cudowny?
Kto się nim zaopiekuje?
Kto jeśli nie mój strażnik nadobny?

Opiekunie!
Promieniejący rycerzu!
Za ile będziesz?
Kiedy przybędziesz?
Na swym mechanicznym zwierzu


*****

Szary Wolumin

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zjawa - Fragment XI

Zapalniczka Króla Zła

Zjawa - Fragment VI