Sprawa Żaka - Fragment LI

 Otwierając z wolna oczy, czułem się jak najbardziej pobudzony. Nie dręczyła mnie choć najmniejsza senność z minionej nocy. W głowie nie krążyły też żadne myśli związane z marami sennymi. Czułem się taki… nowy. Pierwszy raz od dłuższego czasu znajdowałem się tu i teraz. Wszystkie zmysły działały jak powinny. Ta normalność wydawała mi się aż dziwna, obca. Napawając się nią, usiadłem na skraju łóżka. Zimne powietrze natychmiast obtuliło me ciało i złożyło delikatny pocałunek na mych suchych wargach. Zalegałem w takiej pozycji do momentu, w którym dotarło do mnie, iż nigdzie nie ma rudego kota. Zasmucony tym faktem, podniosłem się na równe nogi i ubrałem w brązową, szorstką szatę, w której poruszałem się na co dzień po klasztorze. Uczyniwszy to, wyszedłem na korytarz, rozpoczynając tam swe poszukiwania.
            Mimo, iż przeczesałem każdy kąt nie znalazłem mego nieznośnego przyjaciela. Niepocieszony tym faktem udałem się do kaplicy, gdzie zasiadłem w jednej z ławek. Nie potrzeba było wiele, aby mój umysł częściowo odpłynął w eter. Z tego stanu wyrwał mnie dopiero troskliwy męski głos.
            – Jak się czujesz bracie?
            – Dobrze – odparłem przecierając dłońmi zastygłą twarz.
            – Nigdy nie widziałem cię tak wcześnie rano w kaplicy. Coś się stało?
            – Szukałem kota… – westchnąłem uświadamiając sobie jak głupio to brzmi.
            – Kota? – zdziwił się rozmówca.
            – Takiego rudego. Łasił się do mnie od kiedy tu przyszedłem.
            – Hmm.. Nie kojarzę takiego kota – zamyślił się – aczkolwiek nigdy nie zwracałem na żadnego uwagi. Możesz popytać innych braci jeśli tak bardzo ci zależy.
            – Nie… Wróci, gdy uzna za stosowne – odparłem, po czym podniosłem się z siedzenia. – Myślę, iż niedługo opuszczę klasztor, ale jeszcze powiem kiedy się namyślę.
            Po tych słowach opuściłem kaplicę, aby skorzystać z porannej toalety i znaleźć sobie jakieś zajęcie.

*****


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zjawa - Fragment XI

Zapalniczka Króla Zła

Zjawa - Fragment VI