Upadek: Łoskot

 W blasku białego światła wszystko nabierało wyraźnych kolorów, przez co do tej pory szara i przygnębiająca rzeczywistość rysowała się na przyjemne miejsce. Wbrew pozorom niestety nic się nie zmieniło i świat po którym kroczyłem, pozostawał równie nieprzyjazny co wcześniej. Bez zbędnej fascynacji kroczyłem więc w kierunku parku, w którym ogarnął mnie niebieski płomień.
            Znalazłszy się na miejscu odnalazłem ołtarz z kości i skóry, niedaleko którego leżała rozdarta brązowa szata, złoty sznur, żywoczerwony owoc i fragment witrażu. Nigdzie jednak nie było truchła istoty, której serce pożarłem. Mimo, iż zwróciło to moją uwagę, nie przejąłem się tym. Ze względu na niewielką ilość okrycia, którą oszczędził niebieski płomień, postanowiłem ubrać się w brązową szatę. Niestety ta, ze względu na rozdarcie w górnej części, spadała z mych ramion, pozostawiając tors nagim. Związałem więc rękawy w pasie, czyniąc przy okazji miejsce, w którym mógłbym coś przenieść i przewiązałem się złotym sznurem, do którego przyczepiłem również latarnię. Tak przyodziany podniosłem, a następnie schowałem w poły dzwoniący owoc i fragment witrażu.
            Niespodziewanie przestrzeń przyszył bolesny odgłos skomlenia, który mimo, iż szybko zniknął, pobudził me ciało do walki. Rozglądając się wkoło i nasłuchując kolejnych dźwięków szukałem zagrożenia. Mimo, iż to wydawało się nie istnieć, nie traciłem czujności. Wyraźnie czułem, iż coś było nie tak. Po chwili pozornego spokoju rzeczywistość przeszył łoskot i potworne skrzypienie, jakby ktoś otwierał bardzo ciężkie, a także stare wrota.
            W końcu wszystko umilkło i uspokoiło się. Mimo to świat się zmienił. Czuć było bowiem jakby jakąś siłę pociągającą delikatnie w konkretnym kierunku. Zaintrygowany tym, jak i poprzednimi wydarzeniami, podążyłem za nią.

*****

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zjawa - Fragment XI

Zapalniczka Króla Zła

Zjawa - Fragment VI