Demon (wersja 3) Fragment II


     Budzisz się z poczuciem okropnego bólu w nadgarstkach i kostkach. Worek na twojej głowie nie pozwala ci nic zobaczyć. Twe kończyny są zdrętwiałe, a umysł otępiony. Wkoło roznosi się okropny smród moczu i fekaliów. Ktoś szlocha. Ktoś się modli. Jeszcze ktoś nuci jakąś piosenkę. Przez to przebijają się dźwięki rozmowy, odbywającej się jakby za jakąś ścianą. Wierzgasz się bezskutecznie. Oddech przyśpiesza. Serce zaczyna walić mocniej. Panikujesz. Mija chwila bezskutecznej walki, po której się otrząsasz z amoku. Próbujesz przywołać najświeższe wspomnienia. Przez umysł przelatują ci obrazy dworca, jakiejś kobiety, klaksony samochodów, głosy ludzi w zatłoczonym barze, zimno nocy. To wszystko nie dość, iż nie łączy się w spójny obraz, to jeszcze wywołuje niemiłosierny ból.

– Hej. – mówisz szeptem – Gdzie jestem?

     Nikt ci nie odpowiada. Szloch jednej z osób tylko się pogarsza.

– Hej. – mówisz trochę głośniej, a gdy to nie przynosi skutku, zaczynasz wrzeszczeć – Hej! Gdzie jestem?! Co tu się dzieje?!

     Milknąc zaczynasz nasłuchiwać. Nadal nikt nie fatyguje się, aby ci odpowiedzieć. Jedyne co zauważasz, to fakt, iż przytłumiona rozmowa, którą wcześniej słyszałeś, umilkła. Sfrustrowany znów próbujesz się wyrwać z więzów. Ponownie nie przynosi to żadnych efektów. Oddychając ciężko dochodzisz do wniosku, iż niepotrzebnie się męczysz i najlepszym wyjściem będzie dla ciebie czekanie. Starasz się więc uspokoić ciało i poukładać myśli. Mija ci na tym dziesięć minut, gdy nagle przytłumione głosy znów się odzywają. Tym razem jest jednak wśród nich jeden nowy. Nie potrafisz zrozumieć o czym mówią, dopóki nie odzywa się skrzypienie zawiasów, świadczące o otwarciu się drzwi.

– Trzymamy się planu. – odzywa się niski, męski głos.
– Za… – drugi, nieco wyższy próbuje coś odrzec, lecz nie dostaje okazji.
– Nie mamy innego wyjścia!

     W tym momencie rozbrzmiewają odgłosy szybko następujących po sobie kroków i odzywa się kobiecy głos.

– Kilometr.
– Przygotuj przejście. My zajmiemy się resztą. – niski głos momentalnie odpowiada.

     W odpowiedzi znów odzywają się kroki, a następnie zaczynają padać słowa w nieznanym ci języku. Osobnik, który się modlił, zaczyna robić to głośniej. Ten, który szlochał, teraz lamentuje. Nucący zaś milknie. Ty chcesz coś powiedzieć, lecz brakuje ci do tego tlenu w płucach. Spostrzegasz, iż atmosfera stała się jakaś gęstsza. Masz wrażenie, iż coś właśnie pełza po podłożu w twoim kierunku i bynajmniej nie ma dobrych zamiarów. Znów zaczynasz wierzgać, choć wiesz, iż nic ci to nie da. Wtem lament milknie na rzecz potwornego wrzasku, który kończy się grobową ciszą. Ta nie trwa jednak z długo, gdyż wnet odzywa się wrzask kolejnej osoby. Gdy cichnie, na rzecz trzeciego, zaczynasz czuć jak coś wspina się po twoich nogach. Wraz z kolejną ciszą czujesz, jak coś zimnego i szorstkiego rozlewa się po twym ciele, aby następne wbić się w nie i zrobić to samo w jego wnętrzu. Czujesz niemiłosierny ból. Chyba krzyczysz, ale nie jesteś w stanie tego określić. Jesteś na skraju załamania i czujesz, iż zaraz nie wytrzymasz. Z myślą o końcu zaczynasz odmawiać ostatnią modlitwę. Wtem jednak wszystko zaczyna ustępować. Ból zaczyna znikać z kończyn, skupiając się w piersi, niedaleko serca, aż w końcu zostaje całkowicie stłumiony. Oddychasz ciężko i szybko, łapczywie pochłaniając powietrze. Nie wiedząc kiedy zaczynasz wymiotować. Skończywszy znów zaczynasz łapać powietrze. Chyba pod siebie narobiłeś. Nie jesteś jednak tego w pełni stwierdzić, gdyż umysł odmawia przetwarzania odbieranych bodźców. Nagle zostajesz uniesiony, a przynajmniej tak ci się wydaje. Docierają do ciebie wrzaski. Jakieś fale dźwiękowe, jak gdyby wybuchy. Twe ciało podskakuje i wnet czujesz jak upadasz. Lecisz w dół z każdą chwilą tracąc coraz więcej świadomości, aż w końcu wpadasz w coś gęstego, jakby jakąś ciecz. Mimo, iż zalewa ona twoje płuca, wciąż możesz oddychać. To jednak cię nie uspokaja. Spanikowany czujesz jak serce chce ci się wyrwać z klatki. W końcu nie wytrzymujesz napięcia i poddajesz świadomość.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zjawa - Fragment XI

Zapalniczka Króla Zła

Zjawa - Fragment VI