Sprawa Żaka - Fragment II
Siedząc
pod parasolem, osłaniającym mnie przed promieniami słonecznymi i
popijając kawę, mającą więcej wspólnego z spienionym mlekiem,
niż z tym czym było nazywane, rozkoszowałem się zaspokojonym
głodem. Czułem w sobie duże pokłady energii i gotowość do
działania. Dlatego też nie próżnowałem i miast bujania myślami
w obłokach, zastanawiałem się czy udać się do miejscowego
proboszcza, czy rozprawić się wpierw z małą psotą przy
fontannie.
– Dzień
dobry! – wesoły głos wyrwał mnie z rozważań, zmuszając do
podniesienia wzroku znad notesu, w którego zapisane strony się do
tej pory wpatrywałem.
W
tym momencie dostrzegłem siadającą przy moim stoliku dziewczynę,
której głowę przykrywały krótkie, blond loki. Nie odpowiadając
ani słowem, wróciłem do spoglądania w kartki i popijania swego
mleka o smaku kawy. Niestety jego smak błyskawicznie wymieszał się
z zapachem nieznajomej, powodując grymas niezadowolenia na mym
obliczu. Z tego też powodu wyciągnąłem z kieszeni paczkę
papierosów i odpaliłem jednego.
– Palenie
szkodzi. – ostrzegła mnie, po czym złapała przechodzącego
obok kelnera, aby złożyć zamówienie. Zrobiwszy to, złapała na
moment mój wzrok uciekający w jej stronę i dodała – Aktualnie
staram się rzucić.
Wiedząc,
iż nie będę się w stanie skupić, gdy ktoś do mnie mówi,
zamknąłem notes i schowałem go w poły płaszcza wiszącego na
oparciu krzesła. Następnie zacząłem jej się ostentacyjnie
przyglądać. Analizując jej sylwetkę doszedłem do wniosku, iż
nie ma w niej nic wyjątkowego. Przeciętna twarz, przeciętna
budowa. Tylko ten jej dziwny zapach i złote loki wydawały się być
czymś wyjątkowym.
– Co?
– zapytała jakby automatycznie.
– Masz ładne loki. –
rzuciłem bez zastanowienia.
– Dziękuję. – odparła
zmieszana, a po chwili ciszy zapytała – Czemu pan pali?
–
To… – zrobiłem pauzę nie mając pomysłu w jakie słowa ubrać
mą odpowiedź – …pozwala mi się wyciszyć.
– Yhym… –
wydając z siebie ten dźwięk, pozwoliła mi sądzić, iż nie ma
pomysłu jak dalej ciągnąć rozmowę.
Spojrzałem
więc na zegarek i westchnąłem przeciągle.
– A
ty? – zapytałem – Dlaczego palisz?
– Dobrze się z tym
czuję. To tak dopełnia chwilę. Rozumie pan?
– Rozumiem. –
po mojej odpowiedzi ponownie zapadła cisza, lecz tym razem trwała
ona zdecydowanie dłużej.
W
pewnym momencie przyszedł kelner z zamówieniem mojej rozmówczyni.
Korzystając z okazji poprosiłem o rachunek, który po niedługiej
chwili otrzymałem. Zostawiwszy odpowiednią kwotę, począłem się
zbierać, gdy dostałem jeszcze jedno pytanie.
– Co
pan tu robi?
Komentarze
Prześlij komentarz