Czasem


Czasem mi tak źle,
Iż nawet nie boli
Czasem w głowie tak pełno,
Iż pusty wydaje się człowiek
Czasem coś mnie tak niepokoi,
Iż czuję błogość niebiańskiej ostoi

Czasem,
Mimo, iż spoglądam na te same gwiazdy
Mimo, iż blask księżyca oświetla mi to samo niebo
Wszystko traci znaczenie
Wygląda to tak…
Sama wiesz
Jakby Cię nigdy nie było

Pamięć płata mi figle
Czasami
Budzę się z fałszywymi wspomnieniami
Cień do kubka białego nalewa mi kawy
Obłok błyszczącego kurzu miga mi przed oczami

Blask słońca pomarańczowego,
Rozbija puszyste królestwo chmur
Czasem, gdy to widzę,
Czuję wkoło szyi szorstki sznur
Zaciska się, by zostawić mnie w bezdechu
Zabawne jak jest mi wtedy do śmiechu

Czasami,
Tak po prawdzie to zawsze
W więzieniu mego ciała jest mi coraz ciaśniej
Następna rzecz mój pokój zapełnia
Łóżko urokiem snu pęta
Tylko umysł, jak Ty,
Ucieka

Niemożliwe, iż w takie gorąco śnieg pada
Chyba, iż znów pomyliłem święta
Niemożliwe, iż woda jest taka gęsta
Chyba, iż znów złą butelkę odkręcam
Niemożliwe, iż w mej kawie pływa tęcza
Chyba, iż cukierniczka też jest przeklęta

Wszystko się rozmywa
Wspomnienia zanikają
Po czasie
Znajdę układ słów, którym wszystko przekaże



*****

Szary Wolumin

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zjawa - Fragment XI

Zapalniczka Króla Zła

Zjawa - Fragment VI