Zadyma
Zadyma wkoło
Nóż w barku
Ogień wspinający się po
rękawie
Jedyna taka noc
Ależ zabawa!
W
zasadzie cieszę się, iż rano wstałem
Nigdy nie było jeszcze tak panicznie,
Wesoło
Śmiech, gdy
strzelają komuś w czoło
Kamień przeciw kuli
Na ulicach
tak kolorowo
Pomyśleć, iż jeszcze niedawno siedziałem,
Na
murku
Zaplatając sny na sznurku
Słuchając ptaszków
ćwierku
Nie marząc nigdy o tak cudownym cyrku
Krew w mych ustach smakuje wybornie
Tylko porażki nie
strawię
Dobrze, iż z szaleńcami stoję,
Ramię w ramię
Z
nimi pięścią uderzę,
Gdyż słowami oporu nie stawię
Koc,
Którym kryją naszą sprawę
Lepiej, by śmierć nas
ululała
Inaczej w gardziel im wepchnę,
Wymyślną ich
propagandę
Jak już będą wisieć,
Tak sobie
myślę,
Zaśpiewam naszą kołysankę
Myślałem, iż czarne co pobudza,
To jedynie kawa
Jednak
czuję większe emocje,
Gdy szturmuje nas pancerna
obława
Bylebym wrócił żywy do domu
Tak zawsze mawiała
mi mama
W sumie…
Zapomniałem nasze idee
Trochę nie wiem co się
dzieje
Ciekawi mnie jak nas będą wspominać
Wielbić
niczym bohaterów?
Komentarze
Prześlij komentarz