Zadyma


Zadyma wkoło
Nóż w barku
Ogień wspinający się po rękawie
Jedyna taka noc
Ależ zabawa!

W zasadzie cieszę się, iż rano wstałem

Nigdy nie było jeszcze tak panicznie,
Wesoło
Śmiech, gdy strzelają komuś w czoło
Kamień przeciw kuli
Na ulicach tak kolorowo

Pomyśleć, iż jeszcze niedawno siedziałem,
Na murku
Zaplatając sny na sznurku
Słuchając ptaszków ćwierku
Nie marząc nigdy o tak cudownym cyrku

Krew w mych ustach smakuje wybornie
Tylko porażki nie strawię
Dobrze, iż z szaleńcami stoję,
Ramię w ramię
Z nimi pięścią uderzę,
Gdyż słowami oporu nie stawię

Koc,
Którym kryją naszą sprawę
Lepiej, by śmierć nas ululała
Inaczej w gardziel im wepchnę,
Wymyślną ich propagandę
Jak już będą wisieć,
Tak sobie myślę,
Zaśpiewam naszą kołysankę

Myślałem, iż czarne co pobudza,
To jedynie kawa
Jednak czuję większe emocje,
Gdy szturmuje nas pancerna obława
Bylebym wrócił żywy do domu
Tak zawsze mawiała mi mama

W sumie…
Zapomniałem nasze idee
Trochę nie wiem co się dzieje
Ciekawi mnie jak nas będą wspominać
Wielbić niczym bohaterów?
Jako złoczyńców przeklinać?


*****

Szary Wolumin

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zjawa - Fragment XI

Zapalniczka Króla Zła

Zjawa - Fragment VI