Wrzosy

Zakwitły wrzosy nad głową mą
W kolorach wielu
Żółci słońca
Czerwieni krwi
Zieleni spokoju
Niebieskości nieba
Purpurze władzy

Zwiastują jesień kolejną
Rok nowy samotności
Dzień melancholijny
Gdy znów w zimnie staniesz,
Ponad me ciało,
Duszę związaną
Ze łzami w oczach
Jak deszczu kroplami,
Okalającymi przestrzeń ponurą

Drżącym głosem,
W szepczący wiatr,
Wypowiesz me imię

Chcąc wierzyć słowom
Odepchniesz świadomość,
Iż ja nieśmiertelny
Dwa metry pod ziemią,
W trumnie drewnianej
Leżę w śnie wiecznym,
Nieprzespanym

Z niego jak nigdy,
Się nie wybudzę
Tak nigdy nie zginę


*****

Szary Wolumin

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zjawa - Fragment XI

Zapalniczka Króla Zła

Zjawa - Fragment VI