Sprawa Żaka - Fragment XXV

     Miganie świateł i głośny płacz, wyrwały mnie z głębin sennego oceanu. Chcąc zobaczyć co się dzieje, spróbowałem otworzyć oczy. Niestety nie były one w stanie dostrzec czegokolwiek przez włączające się i wyłączające oświetlenie. Jakby więc na ich życzenie wszystkie lampy przestały pracować. Wszystkie, prócz jednej, która znajdowała się nad stołem prosektoryjnym. Blask tej był tak ostry, iż mógłby poparzyć. Być może dlatego, wrzeszczące dziecko nim oświetlane, nie chciało się uspokoić. To byłoby jednak zbyt proste.

– Cśś… – wydałem z siebie, podnosząc się i powoli kierując się w stronę malucha. 

     Nie było to zbyt łatwe przez stojące wszędzie krzesła, które trudno było dostrzec, aczkolwiek w końcu dotarłem do celu. Stojąc na granicy światła i ciemności, wpatrywałem się w bladego noworodka, który ewidentnie cierpiał. Widok ten był dla mnie niebywale okrutny. W głowie krążyła nawet myśl, aby odwrócić się na pięcie i odejść. Tylko jakoś nie mogłem tego zrobić. Tkwiłem więc w miejscu bojąc się postąpić w przód, jak również wycofać. Trwało to dłuższą chwilę, aż w końcu się przemogłem. Wyciągnąłem dłonie, by podnieść dzieciaka i przytulić go do piersi. Ciężar jaki z nim na siebie przyjąłem, niemal nie zwalił mnie z nóg, przy okazji odbierając świadomość. Zawalczyłem jednak z nim jakoś i przełknąwszy przesiąkniętą słodką goryczą ślinę, słabym głosem zacząłem nucić kołysankę. Nie miałem pojęcia jak mogłem ją pamiętać, gdyż ostatni raz słyszałem ją z ust mojej babci, gdy byłem jeszcze bezmyślną namiastką człowieka. Mimo to wybrzmiewała ona za pomocą mych strun głosowych i razem z delikatnym kołysaniem przynosiła efekt. Malec zaczynał się uspokajać. Wzbudziło to we mnie radość, która miała mi dać siły, aby pomóc temu niespokojnemu duszkowi, opuścić ten podły padół.


*****

Fragment XXIV                                                Spis treści                                              Fragment XXVI

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zjawa - Fragment XI

Zapalniczka Króla Zła

Zjawa - Fragment VI