Wąpierzyca - Fragment II
Otrzeźwienie umysłu było jedynym czego potrzebowała, aby domyślić się cóż się z nią stało. Została sprzedana jakiemuś bogaczowi jako niewolnica. Świadczyło o tym jej otoczenie i magiczna obroża na szyi. Pierwsze myśli, które przeleciały przez jej umysł były pozytywne. W końcu co gorszego mogło ją spotkać od podrzędnego burdelu na odludziu? Tu nawet jako niewolnica skazana była na wysoki standard życia. Nawet dobrze oceniła swą sytuację, choć była nieco w błędzie. Nie była bowiem niewolnicą jakiegoś bogacza. Została własnością samego króla i miała opływać w najwyższe luksusy, jakie można było sobie wyobrazić. Szkopuł był w tym jaką cenę miała płacić za takie życie.
Jej właściciel należał do osobników porywczych. Potrafił jednak do pewnego stopnia trzymać swe emocje na wodzy. Czyniło go to niezwykle nieprzewidywalnym. Odznaczał się też światłym umysłem. Potrafił docenić sztukę i fascynował się naukowymi nowinkami. Od wiary stronił, aczkolwiek był względem niej dostatecznie tolerancyjny. Był genialnym strategiem, utalentowanym wojownikiem i co najważniejsze charyzmatycznym przywódcą. Mając w zanadrzu takie atuty, nie dziwne iż stworzył imperium rozciągające się na ponad połowę znanego świata. Jedyną jego wadą był głęboki sadyzm, który był jedyną rzeczą sprawiającą mu prawdziwą przyjemność. Na polu walki była to przydatna i akceptowalna cecha. W sypialni jednak…
Zaczęło się od mocniejszego kąsania, ciągnięcia za włosy i uderzeń w wrażliwe miejsca. Potem przeszło to w podduszanie i lekkie biczowanie. Poziom cierpienia wzrastał z każdym odbywanym stosunkiem, aż przerodził się w istny horror. Łamanie kończyn, odgryzanie fragmentów ciała, chłostanie, wydłubywanie oczu, brutalne bicie, wydzieranie włosów, zębów, czy paznokci, podpalanie, podtapianie, zmuszanie do połykania przeróżnych przedmiotów, a także wkładanie kto wie czego w każdy możliwy otwór. Król niemal konał z przyjemności czyniąc jej te okropności. Najbardziej zaś lubował się w wycinaniu dziur w ciele swej ofiary i wciskaniu w nie swej męskości.
Wpierw dziewczyna akceptowała to co się działo, ale wraz z pojawianiem się kolejnych tortur, zaczynała się łamać. Codziennie przeklinała fakt, iż jej gatunek cechował się tak wysoką wytrzymałością i zdolnością regeneracyjną. Za każdym razem, gdy szła do królewskich komnat modliła się o śmierć. Nikt jednak nie odpowiadał na te błagania. W końcu, gdy próg bólu osiągnął odpowiednio wysoki poziom, jej umysł się poddał i zdysocjował. Stała się pozbawioną życia lalką. Fakt ten nie przypadł królowi do gustu, co sprawiło iż zaczął wzywać ją coraz rzadziej. Nigdy jednak nie przestał robić tego całkowicie.
Jedyną osobą, która o nią dbała i przy której czuła się bezpiecznie był królewski medyk. Mężczyzna ten jako jedyny nie budził w niej strachu. Jego delikatny dotyk działał na nią kojąco. Choć nigdy nie potrafiła powiedzieć jakie emocje w nim wzbudzała, gdyż był na to zbyt obojętny, czuła iż mocno się nią przejmuje. Być może dlatego wykonywał swoją pracę z taką dokładnością. Raz za razem leczył jej ciało doprowadzone na skraj życia i śmierci, nie pozwalając nikomu zakłócić tego procesu. Nawet samemu królowi. Ten nie był zadowolony, gdy to się działo, jednak nie śmiał sprzeciwić się słowom lekarza.
Czasami, gdy budziła się ze swego otępienia zaczynała płakać i przeklinać cały świat. Najwięcej zaś nienawiści chowała względem mężczyzny, przez którego się tu znalazła. Obraz jego osoby budził w niej gniew i chęć mordu, których przez nałożone na nią zaklęcie nie mogła wykorzystać. Uspokajała się więc w końcu i na powrót dysocjowała.
*****
Komentarze
Prześlij komentarz