Demon: Fragment 12
Otwierasz oczy i
spoglądasz w ciemność. Serce wali ci za piersią, a żołądek ściska bolesna pustka.
Pęcherz zaś rozpycha ogromna ilość moczu. Torturowany przez te odczucia
podnosisz się i siadasz na skraju łóżka. Zrezygnowany przecierasz twarz i
patrzysz się w kierunku swego telefonu. Podejrzewasz, iż czeka w nim wiadomość
dla ciebie. Skrzywiasz się więc i zniechęcony nie sięgasz po niego. Zamiast
tego wstajesz i udajesz się do łazienki, aby ulżyć swoim potrzebom. Załatwiwszy
swe sprawy, przemywasz swoją twarz i spoglądasz w oczy swego odbicia. Nie
poznajesz w nim siebie. Miast tego masz wrażenie jakbyś spoglądał na coś
obcego, choć równocześnie znajomego. Nie rozwodzisz się jednak nad tym. Ruszasz
na parter, gdzie kierujesz swe kroki do kuchni. Stanąwszy w niej zaczynasz się
zastanawiać co by tu ze sobą zrobić. Nagle jedna głupia myśl zaczyna górować
nad innymi. Kuszony przez nią podchodzisz do kuchenki i łapiesz w dłoń leżące
obok niej zapałki. Wyciągasz jedną i skupiasz na niej wzrok. Następnie
odkręcasz gaz i wsłuchujesz się w jego syczenie. Zaczynasz przygotowywać
zapałkę do odpalenia, gdy niespodziewanie zapala się światło i odzywa się
krótki krzyk przerażenia.
- Matko! Co Ty tu robisz? – dostajesz pytanie od blondwłosej
lekarki.
- Nie mogę spać. – odpowiadasz, zamykając dopływ gazu.
Po tym podchodzisz
do okna i uchylasz je, aby przewietrzyć nieco wnętrze.
- Drzewa szepczą mi swoje sekrety. – rzucasz melancholijnie.
- Drzewa? – dziwi się kobieta.
- Taki żart. One są martwe. – mówisz bez najmniejszego uśmiechu i dodajesz –- Herbaty?
- Jeśli robisz. – odparła ziewając.
Wracasz więc do
kuchenki i znów pozwalasz gazowi syczeć. Odpalasz razem z tym zapałkę i
nadajesz życie niebieskiemu płomieniowi. Po tym stawiasz na nim czajnik
wypełniony wodą, a zrobiwszy to udajesz się do stołu, przy którym usiadła już
twa rozmówczyni.
- A Ty? Czemu nie śpisz? – zapytujesz z zainteresowaniem.
- Praca przyzwyczaiła mnie do wstawania o tej godzinie. - mówi śmiejąc się nieco.
- Masakra… - wzdychasz, nie wiedząc iż jest to ostatnia rzecz przed początkiem
przeciągającej się ciszy.
Na szczęście szum
gotującej się powoli wody wypełnia zmęczoną przestrzeń pozwalając na to
milczenie. Niestety tak jak wszystko we wszechświecie i on w końcu przemija. Wstajesz
więc, aby wyciągnąć z jednej z szafek kubki i saszetki herbaty z drugiej. Mija
chwila podczas której łączysz wrzątek z suszonymi ziołami i przynosisz je do
stołu.
- Dziękuję. – rzuca blondwłosa odbierając od ciebie napar.
Po tym ponownie
siadasz i zaczynasz wpatrywać się w płyn, z powierzchni którego ulatuje słabo
widoczna para.
- To w pociągu… - rozmówczyni zaczyna nieśmiało.
Spodziewając się
rozwoju tego zdania pobudzasz się nagle i błyskawicznie znajdujesz sposób, aby
poprowadzić tę rozmowę po najwygodniejszej dla ciebie myśli.
- Było dziwne, prawda? – wypalasz gwałtownie – Ciekawe co się
wydarzyło z tą barierą. Myślisz, iż to był przypadek, czy ktoś przy niej
majstrował?
- Co? – zbita z tropu kobieta nie może zrozumieć o co ci chodzi – Aaa… Tak. Nie
wiem.
Komentarze
Prześlij komentarz