Strach i rozkosz
Wiem,
iż to wywołuje żal
Przyczynia się do utraty wiary
Lecz jeśli spojrzysz głębiej
Dostrzeżesz, iż nie liczy się nic
Nie ma wyboru mieć, czy być
Przyczynia się do utraty wiary
Lecz jeśli spojrzysz głębiej
Dostrzeżesz, iż nie liczy się nic
Nie ma wyboru mieć, czy być
Zwykle
tego nie okazuję,
Gdyż nie znam różnicy między emocjami
Aczkolwiek serce me drży, gdy puszczam wodze swe
Teoretycznie
mógłbym przestać
Tylko nie widzę sensu
Choć mówią, iż jest to złe
Nie mam do tego woli
Po prawdzie, czy mogą tak mówić?
W końcu rządzi nimi strach
Przerażenie,
krzyk i smród
Przez calutką noc
Nie ma ucieczki przed uściskiem mym
Jestem
niewinnym sługą snu
Tulę ciała, aż opuszcza je duch
Z pocałunkiem mego ostrza
Zapewniam, iż dobrze będzie już
Choć
staram wpędzić się do grobu
Nie ma przeciwnika, którego bym nie pokonał
Więc czekając, aż wykończy mnie czas
Pozwalam, aby świat mnie zabawiał
Dlaczego
wszyscy tak chętnie cierpią?
Gdy istnieje wyjście czyste i skuteczne
Zawsze go używam,
Choć słyszę zaprzeczenie
Kiedy
będę po drugiej stronie
Przywita parada szczęśliwych mas
Błogo będą się śmiać i dziękować
Mnie zaś na uczucia będzie stać
Póki
jednak jestem tu
Wszystko muszę z siebie dać
Komentarze
Prześlij komentarz