Wąpierzyca - Fragment III

Pewnej nocy, gdy król wezwał ją do swych komnat, była niezwykle trzeźwa. Za nic nie mogła osiągnąć stanu, w którym wszystko było dla niej bierne. Zupełnie jakby coś jej na to nie pozwalało. Z tego powodu jej ciało dręczyły najgorsze odczucia. Strach wymieszany z gniewem, paniką i fantomowym bólem roznosiły jej wnętrze. Jakaś pustka wyżerała ją od środka. Miała okropne nudności. Raz pragnęła uciekać, raz walczyć. Ta huśtawka emocjonalna wykańczała ją, bardziej niż to co miało się z nią za niedługo wydarzyć.
     Nie wiedziała kiedy wkroczyła do oświetlonej księżycowym światłem komnaty. Czuła się jakby dopiero tam otrzeźwiała, choć przysięgłaby, iż trzeźwość umysłu zachowywała od samego ranka. Może wrażenie to powodowane było przez zimno nocy wpadające przez otwarte drzwi balkonowe. Nie zastanawiała się nad tym zbyt długo, gdyż momentalnie dostrzegła nagiego mężczyznę stojącego przy balustradzie i oglądające nocne niebo. Chociaż tego nie chciała, zmusiła się do zbliżenia się do niego. Czasami myślała, iż poznała już swego właściciela na tyle dobrze, aby zgadnąć w jakim jest humorze. W sytuacjach takich jak ta uświadamiała sobie jednak, jak bardzo się myliła. Nie będąc pewna co ją czeka, położyła na nim swoje dłonie i zaczęła wodzić nimi po jego grzbiecie. Nie reagował. Kontynuowała więc i po chwili dołączyła do tego lekkie pocałunki. Te uczynki zaczęły budzić w niej wspomnienia z czasu, gdy została pojmana. Strach i gniew gotowały się w niej, gdy przywoływała oblicze zakrwawionego mężczyzny z toporem bojowym w dłoni. Dodatkowo szyję zaczynał przeszywać kłująco-piekący ból jakby właśnie przeszywało ją ostrze sztyletu. Zaczynała czuć duszności. Miała wrażenie, iż zaraz straci przytomność. Nagle król odwrócił się gwałtownie. Jej umysł zareagował natychmiastowo. Rozkazał jej odepchnąć od siebie napastnika i pozwolić mu upaść z balkonu. Ciało jednakowoż pozostało niewzruszone. Zamarło po prostu bez ruchu i czekało. W końcu mężczyzna złapał ją w swe objęcia i złożył na jej ustach delikatny pocałunek. Po tym przykucnął nieco i łapiąc ją za uda, uniósł tak, by jej biodra znalazły się na wysokości jego. Wreszcie wsunął się w nią i obmywany zimnym powietrzem nocy zaczął się z nią kochać. Zachowywał się niebywale czule i potulnie. Nie miało to jednak trwać długo, albowiem po chwili wkroczył z nią do wnętrza pokoju i zbliżył się z nią do ściany. Uczyniwszy to, zaczął walić nią o zimny kamień, czerpiąc przyjemność z każdego tępego odgłosu uderzenia. W końcu, gdy to mu się znudziło, zrzucił ją na podłogę. Kolejno złapał ją za włosy i brutalnie wsunął je swą męskość do gardła, tym samym ją podduszając. Gdy zaczęła tracić przytomność, wysunął je, by mogła nabrać nieco powietrza. Przy tym zdzielił ją z całej siły w policzek. Nim zdołała w dostatecznym stopniu wypełnić płuca, znów odciął jej dopływ tlenu. Bawił się tak póki nie osiągnął orgazmu. Po tym dziewczyna zyskała chwilę spokoju. Nie trwała ona jednak zbyt długo, gdyż nim zdążyła się spostrzec rzucona została na twarz i złapana za biodra. Kolejno przeszył ją okropny ból, gdy jej oprawca spenetrował jej odbyt. Oddając się tej przyjemności, począł okładać ją po pośladkach, udach, czy lędźwiowym odcinku grzbietu. Ona zaś próbowała zmusić swój umysł od odcięcia się od ciała. Niestety nic to nie dawało. Mogła tylko cierpieć i przyglądać się wspomnieniom innych uczynionych jej rzeczy, które pojawiały się w jej głowie. Miała wrażenie jakby wszystkie emocje, które się w niej zbierały, postanowiły akurat tej nocy zalać jej świadomość. Przez to, mimo iż jej oprawca był delikatny jak nigdy, przeżywała najgorszy koszmar. Najgorsze było to, iż ta noc nie miała być krótka. 

Świtało, gdy król opadł zaspokojony na swe łoże. Dla dziewczyny niestety nie oznaczało to końca. Jeśli była do tego zdolna, jej oprawca uwielbiał, gdy na koniec pieściła jeszcze jego ciało. Twierdził, iż kołysany delikatnymi pieszczotami do snu, budził się w lepszym humorze. Nie miała więc wyboru i musiała zmusić się do ruchu. Mimo, iż mięśnie ledwo słuchały poleceń, udało jej się dotrzeć do łóżka. Położywszy się obok mężczyzny, poczęła obdarowywać go delikatnymi pocałunkami. Zaczęła od jego szyi i schodziła coraz niżej, aby dotrzeć w końcu do jego męskości. Całując ją, liżąc i podgryzając wsłuchiwała się westchnienia przyjemności wydobywające się z jego ust. Ten dźwięk doprowadzał ja do szału. Wszystkie emocje nadal się w niej gotowały, a ona nie mogła nic zrobić. Nagle jednak rozległ się jęk bólu i oberwała w głowę.
     – Za mocno! – usłyszała.
     Zdziwiona tym wydarzeniem nic nie powiedziała i potulnie wróciła do wykonywania swoich powinności. Z każdą chwilą odnosiła wrażenie, iż odzyskuje władzę nad swoim ciałem i umysłem. Zupełnie jakby magiczna obroża wokół jej szyi zaczynała tracić moc. Ogarnięta nienawiścią i całym wyrządzonym jej do tej pory bólem, zacisnęła z całej siły zęby. Momentalnie poczuła ciepłą ciecz wypełniającą jej jamę ustną i tryskającą jej na twarz. Wraz z tym jej uszy przeszył nieopisany krzyk bólu. Rozkoszując się słodką zemstą, wypluła odgryzione prącie i złapała mocno jądra swego oprawcy, by oderwać je od reszty ciała. Wrzask nasilił się, zagłuszając odgłos otwierających się z impetem drzwi. Strażnik, który wpadł do komnaty był tak zaszokowany, iż w pierwszej chwili nie wiedział co zrobić. W końcu jednak się otrząsną i trzymana w dłoni halabardą przebił ciało dziewczyny. Impet z jakim w nią wpadł zrzucił ją z łóżka tak mocno, iż wylądowała na ścianie. W tym momencie rozległy się krzyki. Mężczyzna starał się wezwać pomoc, równocześnie próbując zatamować krwawienie z krocza króla, który zdążył już stracić przytomność. Spoglądająca na ten obraz dziewczyna czuła radość i spokój. Pławiła się w tych uczuciach, nim dotarło do niej, iż zapewne uda jej się przeżyć i czeka ją istne piekło z to co uczyniła. Wyciągnęła więc z siebie ostrze przebijającej ją broni i ostatkami sił poczęła czołgać się ku balkonowi. Dotarłszy na miejsce jakimś cudem wdrapała się na balustradę i zamarła. Promienie budzącego się słońca rzucały na nią urok ciepła, gdy zimny wiatr obtulał ją chłodem. Nigdy nie czuła się tak cudownie, tak błogo. Zza jej pleców docierały jakieś krzyki i inne odgłosy. Ona jednak stała na progu pięknego świata, w którym planowała się zanurzyć. Przechyliła więc ciężar swego ciała i spoglądając na kojący obraz błękitnego nieba, upadła.


                                                                             *****

Wąpierzyca - Fragment II                             Wyrwane Strony                      Wąpierzyca - Fragment IV

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zjawa - Fragment XI

Zapalniczka Króla Zła

Zjawa - Fragment VI