Upadek: Czas
Siedząc we wnęce drzewa i
wpatrując się w przykrywające świat czarnym puchem płatki śniegu, zastanawiałem
się nad czasem. Była to bowiem dziwna kwestia. Z jednej strony czułem, iż nie
ma on tutaj zbyt wielkiego znaczenia. Z drugiej byłem mu jak najbardziej
podległy. Co ciekawe starając się oczyścić swój umysł z myśli o głodzie,
odnosiłem wrażenie, iż istnieje sposób, aby wyrwać się z jego okowów. Cóż
jednakby mi to dało? Mógłbym spojrzeć w przeszłość i powrócić do tego co było?
Potrafiłbym zajrzeć ku przyszłości i stanąć pośród niej? Czy po prostu
zagubiłbym się w rzeczywistości, której nie jest w stanie pojąć ma głowa?
Pytania te musiały na razie pozostać bez odpowiedzi. Czarny śnieg skończył
albowiem zdobić niebo i w każdej chwili do parku mogły przybyć krępe postacie,
by ofiarować serca na ołtarzu z skóry i kości.
Komentarze
Prześlij komentarz