Upadek: Demoniczne Drzwi II
– Ugh… To znowu ty – Drzwi
z brązu zdegustowały się, gdy tylko ujrzały moją postać. – Czego chcesz plugawa
istoto? Przyszłaś mnie dręczyć swym jestestwem? Odejdź! Brzydzę się tobą!
Tym razem nie posłuchałem.
Zbliżyłem się ku mówiącemu do mnie obliczu i zacząłem się mu przyglądać.
– Odejdź! Nie otworzę się
przed czymś takim jak ty!
Mimo krzyków, nie odpuszczałem
i szukałem sposobu na otwarcie drzwi. Moja determinacja podyktowana była przez
okropny głód i nadzieję, iż uda mi się znaleźć coś, co zaspokoi mój głód,
równocześnie nie odbierając mi świadomości. Niestety me poszukiwania spełzały
na niczym.
– Czyste serce mnie zamknęło i
tylko czyste serce mnie otworzy. – rzekło z pogardą w głosie oblicze mędrca.
Czyste…
Przez głowę przesmyknęło mi
się wspomnienie białego serca. Zamarłem, zapominając o dręczącym mnie głodzie.
Niestety po chwili wszystko wróciło do normy. Musiałem więc poświęcić chwilę na
zawalczenie z pragnieniem i gdy w końcu się otrząsnąłem, postanowiłem odejść.
Postawiwszy jednak pierwsze kroki usłyszałem dzwonienie w prowizorycznej
torbie. To sprawiło, iż wpadłem na jeszcze jeden pomysł. Powróciłem przed
oblicze drzwi i wyciągnąłem w ich stronę owoc.
– Twe serce jest plugawe, a
owoc ten nie należy do ciebie. Nie wiem jaki grzech popełniłeś, by je zdobyć i
nie chcę wiedzieć. Teraz odejdź! Odejdź i nigdy nie wracaj!
Zawiedziony, iż mój pomysł nie
zadziałał, schowałem owoc do torby i podpierając się o ciężki kostur,
odszedłem.
Komentarze
Prześlij komentarz