Opatrzność
Policz ile właśnie
zgasło,
Cicho za fasadą,
Świec zakrapianych krwią
Powiedz mi kilka kłamstw,
Swymi spragnionymi oczami
Czuję jak ulatuje z
Ciebie strach
Och moja mała duszko
Rozpalasz we mnie ogień
Sprawiasz, iż życie smakuje lepiej
Słodka opatrzności,
Rzuciła się w me objęcia
Zamilknij na chwilę,
Po prostu zignoruj,
To co właśnie zaszło
Nakarm się tym uczuciem,
Serca bijącego w piersi
Widzę koniec dla nas
wszystkich,
Każdą konsekwencję
Przychodzę więc ratunek,
Przed nami samymi
Przyznaj,
Jesteśmy niewolnikami uczuć
Poddajemy się bez walki
Za to spotyka nas ten los
I och moja skruszona
duszyczko
Podziękuj opatrzności
Komentarze
Prześlij komentarz