Opatrzność


Policz ile właśnie zgasło,
Cicho za fasadą,
Świec zakrapianych krwią
Powiedz mi kilka kłamstw,
Swymi spragnionymi oczami

Czuję jak ulatuje z Ciebie strach
Och moja mała duszko
Rozpalasz we mnie ogień
Sprawiasz, iż życie smakuje lepiej
Słodka opatrzności,
Rzuciła się w me objęcia

Zamilknij na chwilę,
Po prostu zignoruj,
To co właśnie zaszło
Nakarm się tym uczuciem,
Serca bijącego w piersi

Widzę koniec dla nas wszystkich,
Każdą konsekwencję
Przychodzę więc ratunek,
Przed nami samymi

Przyznaj,
Jesteśmy niewolnikami uczuć
Poddajemy się bez walki
Za to spotyka nas ten los

I och moja skruszona duszyczko
Podziękuj opatrzności
Jeszcze kiedyś się spotkamy


*****

Szary Wolumin

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zjawa - Fragment XI

Zapalniczka Króla Zła

Zjawa - Fragment VI