Rower
Rower. Pamiętam, iż na nim jechałem, ale... To zniknęło. Bez sensu. Nie wiem, czemu akurat to zajmuje moje myśli. Powinienem bardziej przejmować się zimnym wiatrem, podstępnie wkradającym się pod moją koszulkę. Jeszcze raz. Dlaczego stoję na ganku? Ach tak! Miałem dostarczyć list. Więc dlaczego stoję plecami do drzwi i spoglądam na drogę? Pewnie go już dostarczyłem. W innym wypadku, miałbym go w torbie. Gdzie jest mój rower? Pamiętam, iż nim jechałem, ale... Ach tak! Pożyczyłem go księdzu po drodze. Spieszył się na wizytę u kogoś ważnego. Hmm... Czemu więc jeszcze tu stoję? Słońce chyli się już ku horyzontowi. Muszę ruszać. Zbiorę baty, jeśli nie zdążę przed zmrokiem.
*****
Komentarze
Prześlij komentarz