Miłość - Fragment I

Wyobraź sobie, iż poruszasz się ciemnymi, rozświetlanymi jedynie przez nikłe światło pojedynczych, białych żarówek korytarzami pustego szpitala. W budynku tym brak jest okien i wszędzie tam, gdzie może, panuje ciemność lub przeraźliwy półmrok. Idziesz powoli ze świadomością, iż powinieneś się bać. Strach jednak nie chce przyjść. Pozostaje uśpiony na dnie świadomości. Próbujesz sobie przypomnieć co tu robisz, lecz jedyne co pamiętasz to jakieś zgromadzenie. Na nim kilkudziesięciu ludzi o wysokim statusie społecznym, dyskutujących w wielu językach, na tematy światowe. Między nimi siedzisz ty. Ubrany w czarną, taliowaną koszulę. Zastanawiasz się czy powinieneś zostać po zakończeniu spotkania, czy nie. W końcu wychodzisz z zatłoczonego pomieszczenia. Wychodząc przez drzwi, przymrużasz oczy, oślepiony przez mocne promienie zachodzącego słońca. Następnie siadasz na długich schodach i obserwując panoramę przepięknego miasta jak ze snów, wsłuchujesz się w głosy rozmawiających obok ciebie kobiet. Nie wiedząc czemu, w pewnej chwili decydujesz się powrócić na zgromadzenie. Podnosisz się więc i otrzepujesz trzykrotnie. W jednym momencie jesteś w środku. Spotkanie się zakończyło. Większość osób wychodzi drzwiami, którymi wkroczyłeś. Niewielka garstka wychodzi jednak tylnym wyjściem. Spostrzegając to, podążasz za nimi i w mig znajdujesz się na zewnątrz. Stoisz w pustym ogrodzie, w którego centrum stoi dość duży, ciemny namiot. Podchodzisz do niego i dostrzegasz siedzących w środku dygnitarzy. Płaczą oni ze smutku i opowiadających przykre momenty z ich życia. Jedna osoba kończy swój wywód i zaczyna go następna. Co dziwne tym, kto ma opowiedzieć swoją żałość, jest ktoś z twoich bliskich, który od dawna nie należy do świata żywych. Nagle wszyscy zaczynają się śmiać i śpiewać mu „Sto lat”. Nie mogąc wytrzymać tego widoku, podbiegasz do kabla, leżącego niedaleko i rozrywając go, odcinasz dopływ prądu do namiotu, wywołując tym samym nieprzeniknioną ciemność i ciszę. Następnie wbiegasz do środka i krzyczysz słowa wychwalające Szatana. Po tym wydarzeniu wszyscy natychmiastowo wybiegają na zewnątrz, a ty razem z nimi. Czujesz się jak w jakimś dziwnym transie. Wydarzenia, w których uczestniczysz są od ciebie delikatnie oddalone. Patrzysz jak wszyscy biegną, w różne strony. Pośród tych dygnitarzy o twarzach bez wyrazu, uciekających gdzie popadnie, dostrzegasz młodą, piękną dziewczynę o długich, czarnych włosach. Przeskakuje ona miarowym tempem z nogi na nogę. Mimo względnej powolności swojego ruchu jest szybsza niż inni i błyskawicznie znika z twojego pola widzenia. Jedyne co po niej pozostaje to wspomnienie, zwiewnej, śnieżnobiałej sukienki.
Tu twoje wspomnienia się kończą. Co działo się dalej? Co tu robisz? W jakim celu się znalazłeś w tym przeklętym, zapomnianym przez Boga miejscu? Pytania bombardują umysł, który je ignoruje tak szybko jak przychodzą, a ty podążasz dalej. Mijasz kolejne rozwidlenia i puste pokoje. Starasz się uniknąć uderzenia o pozostawiony na dość wąskim korytarzu sprzęt szpitalny. Niespodziewanie mijając jeden z dobrze oświetlonych bocznych korytarzy, zauważasz postać w białej sukience, której długie, czarne włosy pływają w przestrzeni, jakby targane prądami wodnymi, a palce z paznokciami są tak cienkie i długie, że wydają się być szponami. Oczy jej zastąpione są zionącą zimnem pustką, a zęby wydają się być zaostrzone na tyle, że potrafiłyby przegryźć nawet stalowy pręt. Ta niespotykana istota leży pod jednym z łóżek szpitalnych i obserwuje cię uważnie. Patrzy uważnie jak powoli ją mijasz i kierujesz się dalej. Trochę cię to dziwi, ponieważ oglądając wiele horrorów w swoim życiu, spodziewałeś się, że to coś rzuci się na ciebie w oka mgnieniu i ześle cię to najgłębszych czeluści nicości. To się jednak nie dzieje. Kierujesz się dalej jak gdyby nigdy nic. Gdy jesteś już dobre dwa metry za postacią i silnym źródłem światła słyszysz w myślach swój głos. Wróć! Zrób to! Zrób to! Nie mogąc się oprzeć samemu sobie, odwracasz się i podchodzisz ponownie do postaci. Łapiesz po drodze coś co nazwałbyś metalowym stojakiem na kółkach i zbliżasz się z tym do przerażającej, jednak fascynującej istoty. Gdy dzielą cię od niej już tylko centymetry, kucasz przyglądając się jej dokładniej. Wtedy ona rzuca się z wściekłością bestii i napotkawszy na swojej drodze przedmiot, przez ciebie przyprowadzony, łapie go w swe szpony i przegryza lśniącymi bielą zębami. Zaskoczony, odskakujesz w tył. Niespodziewanie trafiasz na ścianę. Orientujesz się, iż stoisz w toalecie i opierasz się o niebieskie płytki. W pomieszczeniu tym znajduje się dwoje drzwi. Jedne na wprost ciebie, oddalone o trzy kroki, drugie zaś są tuż przy twoim prawym ramieniu. Próbujesz wygrzebać z pamięci, tę chwilę, która wytłumaczyłaby jak się tu znalazłeś. Niestety nic to nie daje. Potrafisz tylko stwierdzić, że od momentu chwilowej utraty świadomości minęło tylko kilka chwil. Nie wiedząc co robić dalej, decydujesz się na przejście przez drzwi znajdujące się po twej prawej. Robisz to ponieważ spodziewasz się, iż przejście przed tobą prowadzi z powrotem do rozświetlonego korytarza opuszczonego szpitala. Nim jednak postępujesz choć krok na podłodze pojawia się, spotkana wcześniej istota. Wije się gwałtownie i nienaturalnie. Zbliżając się do ciebie coraz bliżej podnosi się i staje na dwóch nogach. Wnet jej oblicze przybiera delikatne rysy, przepięknej kobiety, a bielutkie zęby stają się niewielkie i gładkie. Jej przydługie palce i ostre paznokcie skracają się, pozostawiając jedynie małe, gładkie, blade, prześliczne dłonie. Długie czarne włosy opadają zaś przez jej wspaniały kark na wąskie ramiona, gdzie odbijając się, wędrują aż po same stopy. W tym momencie orientujesz się, iż stoi przed tobą młoda, najpiękniejsza na świecie kobieta, ubrana w szare spodnie i koszulkę z długimi rękawami w tym samym kolorze. Oczarowany znajdującym się przed tobą cudem natury, nie zauważasz kierowanej w twoją stronę dłoni, która delikatnie muska twój rozpalony do czerwoności policzek. Dotyk, który odczuwasz jest dla ciebie najwspanialszym uczuciem na świecie. Stojąca przed tobą dama, uśmiecha się i podaje ci dużą kartkę, na której zapisane są krótkie polecenia.
– Mam się tego nauczyć na pamięć? – zapytujesz spoglądając na podany przedmiot.
– Co jak chłopiec zgubi kartkę? – delikatny głos odpowiada na twe jakże idiotyczne pytanie.
Jej słowa i czarujący uśmiech sprawiają, że pragniesz jej jak nikogo na świecie. Chcesz ją przytulić, lecz z jakiegoś powodu wiesz, iż powinieneś oprzeć się tej pokusie.
– Idź już. – szepcze, na powrót zaczynając przybierać swoją nieludzką postać.


*****

                                                                       Wyrwane strony                                              Fragment II

Komentarze

  1. O. Weszłam, żeby rzucić okiem, chyba zaintrygowal mnie Twój nick - Człowiek Piszący. Dobrze to brzmi. I przeczytałam. I jestem pod wrażeniem. Warsztatu, dynamiki, napięcia, które wprowadziłes do tekstu. Historii, nie do końca jasnej, przez to jeszcze ciekawszej. I trochę strasznej. Bardzo dobrze opisałeś tę dziewczynę jako zjawe, te falujace w przestrzeni włosy... Widziałam i balam się. Poza paroma przecinkami i jedna kropka, które stanęły w złych miejscach, jestem zauroczona stylem i technika. Pozwolisz więc, że zaproszę Cię do nas, na stronę w4r-writeandread.blogspot.com gdzie co tydzień można podjąć się literackiego wyzwania (temat zmienia się w każdą niedzielę) i zawsze liczyć na feedback. Żaden tekst nie pozostaje bez komentarza. Funkcjonujemy też na fejsie, gdzie szybciej o kontakt. Zapraszam. Chętnie czytalabym Twoje teksty regularnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za te słowa i za zaproszenie, z którego w wolnej chwili na pewno z niego skorzystam. Zaprawdę raduję się, iż mój tekst Ci przypadł do gustu.

      Usuń
    2. Proszę wybaczyć błąd w wypowiedzi. Mój mózg już trochę dzisiaj nie wyrabia :/

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Zjawa - Fragment XI

Zapalniczka Króla Zła

Zjawa - Fragment VI