Miłość - Fragment III

Po twych słowach rozlega się wygłuszony dźwięk muzyki klasycznej. Chowasz więc podniszczoną kartkę do kieszeni i otwierasz stojące przed tobą wielkie, masywne, hebanowe drzwi. Naraz wkraczasz do sali balowej wypełnionej tłumem przepięknych kobiet i przystojnych mężczyzn. Lekko zawstydzony ich spojrzeniami, kierujesz się pomiędzy nich. Nagle tłum się rozstępuje, a w centrum wytworzonego okręgu pozostaje najpiękniejsza we wszechświecie kobieta, o długich, czarnych włosach i tym głębokim spojrzeniu, w którym można utonąć na wieczność lub dwie. Uśmiecha się ona swym paraliżującym uśmiechem, zachęcając do zbliżenia się. Podchodzisz więc. Muzyka zaczyna na powrót wypełniać twoje uszy. Z delikatnym zdenerwowaniem, łapiesz młodą damę swoimi drżącym rękoma. Łapiesz jej jedwabistą dłoń i odcinek lędźwiowy grzbietu. Przybliżasz się do niej najbliżej jak możesz i rozpoczynasz powolny pląs. Uczucie, które przeszywa twoje ciało, dotykające tej cudownej dziewczyny, ubranej w bordową suknię z cienkiego materiału, wypełnia cię po brzegi, powodując odczucie spełnienia się w swojej marnej egzystencji. Bierzesz głębszy wdech i zamykasz na moment oczy. Następnie otwarłszy je, spoglądasz na oblicze swojej partnerki, którą nie możesz się nacieszyć. Tańczysz tak bez opamiętania, radując się w głębi jak szaleniec. Niespodziewanie słyszysz szept, wypełniający twoje uszy. To ona zadaje ci pytanie. Odpowiadasz i po chwili, prowadzisz z nią bezsensowną rozmowę, na temat swojego samopoczucia, swoich przeżyć i przeszłości.
     – Co pamiętasz? – zapytuje cię.
     Opowiadasz jej całą historię z zgromadzeniem i ogrodem. Ona śmieje się serdecznie i delikatnie, a następnie pyta:
     – Odmówiliście modlitwę na koniec?
     – Nie. – odrzekasz – Wbiegłem w nich i zacząłem wychwalać Szatana.
     Na te słowa zaczyna się jeszcze radośniej śmiać. Ty czując absurd swoich czynów, zaczynasz robić to samo. Po chwili, gry już milkniecie, orientujesz się, iż muzyka zwolniła i stała się cichsza. Czujesz, że utwór wygrywany przez zdolną orkiestrę zbliża się do końca. Następnie spoglądasz ponownie na oblicze damy z którą tańczysz i widzisz delikatny smutek. Zatrzymujesz się nagle i za pozwoleniem partnerki oddalasz się w stronę zaciemnionego korytarza, do którego prowadzi cię rozstępujący się tłum. Gdy wkraczasz w ciemność, nie odwracasz wzroku bojąc się o to co zobaczysz za sobą. Niespodziewanie przypominasz sobie o jabłku. Wyciągasz więc je ze swego plecaka i przecierasz delikatnie. Wygląda na słodko-kwaśne i wielce soczyste. Nie mogąc się powstrzymać wgryzasz się w nie i zjadasz kawałek. Niespodziewanie ten czyn sprawia, że smętniejesz. Nie wiedzieć czemu z twoich oczu płyną słone łzy. W tym momencie pojawia się przed tobą czarnowłosa dziewczyna. Łapie w dłonie trzymane przez ciebie jabłko i bierze kęs, po czym znika. Opadasz wtedy zrezygnowany na ziemię. Po twojej głowie krążą smutne myśli, próbujące cię przekonać, iż zostałeś opuszczony i spędzisz resztę swoich dni w samotności w tym opuszczonym przez Boga padole. Ona by mnie nie zostawiła. Nie miałaby powodu. Choć nie jestem już dla niej użyteczny. Czy tak? Kłócisz się ze sobą w myślach. Kładziesz się w rozpaczy na plecach i zaciskasz oczy, aby odpędzić bezsensowne łzy. Nagle orientujesz się, iż nie możesz się ruszyć. Jesteś przywiązany do czegoś tak mocno, że krew ledwo dopływa do twoich kończyn. Zaczynasz słyszeć dźwięki, których nie możesz określić, ponieważ są one zbyt odległe. Po chwili dźwięki milkną, a ty odczuwasz, że ktoś na tobie siada. Wszystkie trzymające cię w miejscu pasy puszczają. Otwierasz oczy i w świetle ostrej, białej, szpitalnej lampy dostrzegasz ją. Jej kruczoczarne włosy, tajemnicze oczy, małe, blade usta uśmiechające się delikatnie.
      – Myślałeś, że cię zostawię? – szepcze przybliżając swoją twarz do twojej.
     W jednym momencie wasze usta spotykają się w delikatnym pocałunku. Napełniony najwspanialszym uczuciem, łapiesz dziewczynę za plecy i kark. Potem muskasz jej jedwabne włosy i nie mogąc się powstrzymać, śmiejesz się aż do rozpuku. Ona zdziwiona patrzy się na ciebie jak na szaleńca.
     – Ludzie to okropne istoty. Potrafią zakochać się w czymś, czego powinni się bać i wystrzegać. Kocham cię. Chcę być z tobą już na zawsze. – mówisz, uprzedzając jej pytanie.
      – Nigdy cię nie opuszczę. – odpowiada, uśmiechając się z czułością.
      To jak się w tym momencie czujesz jest wprost nie do opisania. Jest to uczucie tak potężne, że nie zwracasz uwagi na stół rozerwany na strzępy stół operacyjny stojący obok, porozrzucane po pomieszczeniu przedmioty, kawałki szkła leżące wszędzie tam, gdzie znajdowało się coś szklanego, czy na ogólny obraz zakrwawionej sali operacyjnej pełnej trupów lekarzy, księży, żołnierzy i innych osób. Przepełniony niegasnącą ekstazą, przytulasz swoją ukochaną i obdarzasz ją namiętnymi pocałunkami, nie myśląc o już o niczym.



*****

Fragment II                                                   Wyrwane strony                                                                  

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zjawa - Fragment XI

Zapalniczka Króla Zła

Zjawa - Fragment VI