Miłość - Fragment II


Rozdarty między instynktem, karzącym znaleźć wyjście, a uczuciem, rozkazującym pozostać z przepiękną istotą, otwierasz drzwi po prawej i wkraczasz to niewielkiego pomieszczenia. Szybie spojrzenie na kartkę i wiesz co masz zrobić. Błyskawicznie kierujesz się do szklanej windy, stojącej w drugiej części pokoju. Nie zwracając na nic uwagi, wsiadasz do niej i przyciskasz przycisk. Wyświetla się numer piętra, na którym się znajdujesz. Znów rzucasz wzrokiem na kartkę.
     – Nim wyjedziesz na trzecie piętro, zamów kawę. – czytasz polecenie.
     Spanikowany, przeciskasz się przez niedomknięte szklane drzwi windy i ku zdziwieniu obserwującej cię matki z pięcioletnią dziewczynką przy boku, zeskakujesz z wysokości co najmniej dwóch metrów. Lądujesz z powrotem na piętrze drugim i wymieniasz krótkie spojrzenie z obserwującą cię kobietą i jej córką. Nie przejmując się nimi, podchodzisz szybko do wielkiego automatu i szukając w kieszeni drobnych, starasz się odnaleźć odpowiedni przycisk, który pozwoli ci uzyskać kawę z ogromnej maszyny. Po chwili znajdujesz potrzebne ci fundusze. Wciskasz co trzeba i czekasz. W wolnej chwili, rozglądasz się dookoła. Naraz orientujesz się, iż jesteś otoczony przez panie w każdym wieku, czekające na swoją szansę, by kupić sobie ciepły napój. Nie chcąc więc, wydłużać niepotrzebnie ich oczekiwania, szukasz miejsca gdzie powinna pojawić się twoja gorąca kawa. Zaczynasz panikować, nie mogąc się zorientować co gdzie jest. Na szczęście ktoś wskazuje ci, właśnie przygotowany napar, który pojawia się w jednym z otworów. Dziękujesz serdecznie i łapiesz go szybko. Następnie przedzierasz się przez tłum i rozglądasz się popijając swój czarny, wrzący płyn. Po prawej dostrzegasz rosłego mężczyznę biorącego prysznic w jednej z dwóch publicznych kabin. Po lewej zaś obserwujesz kącik, w którym stoją maszyny służące do oddawania się przyjemności hazardu, a także niewielkie pokoiki, w których seksowne kobiety oddają swoje ciała napalonym samcom. W twojej głowie pojawia się myśl, czy by nie skorzystać z tak przyjemnych usług, jednak szybko odrzucasz ten pomysł. Bierzesz kolejny łyk kawy i orientujesz się, że jakiś łysy mężczyzna w czarnych ciuchach obserwuje cię. Przywołujesz go więc machnięciem ręki i oferujesz zagranie w jedną z prostych gier na automatach. Ten zgadza się chętnie i po kilkunastu rundach nadal z tobą remisuje. Proponuje on kolejną rundę, jednak ty odmawiasz, orientując się, iż marnujesz swój czas. Spoglądasz znów na swoją kartkę, daną ci przez przepiękną damę i dostrzegasz rysunek jabłka widniejący na samym jej spodzie. Skonsternowany, postanawiasz zostawić sobie tą kwestię na później. Następnie ruszasz w stronę czekającej na ciebie windy. Po drodze, przyciskasz jeden z przycisków na jakieś maszynie. Okazuje się, iż wygrałeś. Zabierasz więc żetony, które wypadły i spieniężasz je w odpowiednim miejscu. Potem wsiadasz w końcu do windy i jedziesz na kolejne piętro. Niespodziewanie orientujesz się, że trzymasz w ręku idealne, krwistoczerwone jabłko. Nie pamiętasz jak się ono pojawiło w twojej dłoni, ale uznając, iż przyda się później postanawiasz je zatrzymać. Nagle ogarnia cię nieprzenikniona ciemność. Mija minuta lub dwie i rozlega się dźwięk dzwonka. Drzwi metalowej windy, w której stoisz otwierają się. Wysiadasz więc i rozglądasz się po miejscu w którym się znajdujesz. Po wystroju orientujesz się, iż znajdujesz się w sklepie z ciuchami. Patrząc po sobie stwierdzasz, iż musisz zakupić sobie jakieś porządne ubranie i plecak, do którego mógłbyś schować posiadane jabłko i przedmioty, które mogą się w przyszłości przy tobie pojawić. Ruszasz więc między półki sklepowe. Prawie od razu zaczepia cię młoda lekko otyła ekspedientka, która oferuje ci swą pomoc. Nie chcąc spędzać wieczności w tym miejscu, mówisz iż potrzebujesz niedużego plecaka i jakichś ubrań. W mgnieniu oka otrzymujesz to, co ci jest potrzebne. Przebierasz się, chowasz jabłko do plecaka i zadowolony płacisz w kasie za zakupy. Następnie wychodzisz ze sklepu. Idziesz przed siebie i niespodziewanie się orientujesz, że się zgubiłeś i nie wiesz gdzie jesteś. Masz wrażenie, iż przebyłeś już długą drogę, lecz nie jesteś tego pewien. Spoglądasz więc na swoją kartkę. Niestety twój wzrok jest zamglony, gdy to robisz. Ignorujesz więc ją na razie i starasz się przypomnieć, co działo się wcześniej, jednak nadal nie możesz nic sobie przypomnieć. Zrezygnowany, wzdychasz bezsensownie i myślisz sobie, czy aby nie uwalniasz złego demona, którego miałeś wypędzić. Koncepcja, która pojawiła się w twoim umyśle zaczyna ci się nagle wydawać dosyć sensowna. Zaczynają pojawiać się kolejne pytania. A może pracuję dla kościoła? Czy walczę ze złem? Jeśli tak to czy nie robię źle? Może mam uwolnić demona, aby oni go wyegzorcyzmowali? Czy może miałem pokonać go tu? Odpędzasz jednak te myśli, poddając je pod wątpliwość i stwierdzając, iż i tak to co robisz jest jedyną drogą do wolności. Patrzysz więc ponownie na kartkę
     – Zatańcz ze mną. Jeden taniec. – czytasz.



*****

Fragment I                                                    Wyrwane strony                                              Fragment III

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zjawa - Fragment XI

Zapalniczka Króla Zła

Zjawa - Fragment VI