Sprawa Żaka - Fragment XXXIV

Poranek wpłynął przez uchylone okno, rozpościerając wkoło swą łagodność i urok. Pierwszy raz od jakiegoś czasu obudziłem się tak wcześnie i czułem się wyspany. To był jeden z powodów, dla którego zawsze wracałem do tego miejsca. Pewnego rodzaju przywiązanie i poczucie, iż tu jest mój dom, sprawiły iż kilka pierwszych nocy, które tu spędzałem było najcudowniejszym odpoczynkiem. Pławiłbym się w uścisku pościeli jeszcze kilka godzin gdyby nie głód, wyraźnie ściskający mój żołądek. Przez niego musiałem podnieść swe ociężałe i odrętwiałe ciało, a potem zmusić je do udania się do łazienki. Pierwszą rzeczą, którą tam zrobiłem, zaraz po załatwieniu swych potrzeb fizjologicznych, było stanięcie na wagę. Jakież było moje zdziwienie, gdy ujrzałem liczbę, która się na niej wyświetliła. Wiedziałem, iż schudłem, ale nie spodziewałem się, iż tak bardzo. Zaniepokojony tym jak bardzo zaniedbuję swe ciało, zdecydowałem się przypilnować z posiłkami i nabrać nieco masy. Ma konsternacja nie wynikała jednak tylko z tego. Otóż mimo swej wagi, czułem się dość ciężki. Być może nie była to tak dobra oznaka, jak wcześniej myślałem. Nic mi jednak było po zastanawianiu się nad tym, gdyż pusty żołądek począł drastycznie o sobie przypominać. Skrzywiłem się więc i wróciłem do sypialni, gdzie zmusiłem się do ubrania. Gotowy ruszyłem do drzwi, gdzie założyłem buty i płaszcz. Kolejno opuściłem dom, w celu udania się na zakupy.


*****

Fragment XXXIII                                             Spis treści                                            Fragment XXXV

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zjawa - Fragment XI

Zapalniczka Króla Zła

Zjawa - Fragment VI