Upadek: Demoniczne Drzwi
Pośród nieprzeniknionej ciemności odezwało się głośne ziewnięcie, jakby ktoś właśnie rozbudził się z lekkiej drzemki. Zasłyszawszy ten dźwięk, krępa istota z kosturem w dłoni, poczęła kierować się ku jego źródłu.
– Ile to już nie słyszałem tego dźwięku? – zapytał niski, senny głos. – Zbliż się. Opowiedz mi o Wiecznym Ogrodzie, a się przed tobą otworzę.
Dotarłszy do niego ociężała postać, ujrzała potężne drzwi z brązu, na których wyrzeźbione było oblicze starego mędrca.
– Ugh… – twarz wydała z siebie dźwięk dezaprobaty, przyjmując grymas obrzydzenia. – Odejdź przecz plugawa istoto! Mego progu nie przekroczy nikt, kto nie jest bez grzechu!
Nie mając najmniejszego zainteresowania w słowach drzwi, postać odwróciła się nieśpiesznie i odeszła w poszukiwaniu pożywienia.
– Ile to już nie słyszałem tego dźwięku? – zapytał niski, senny głos. – Zbliż się. Opowiedz mi o Wiecznym Ogrodzie, a się przed tobą otworzę.
Dotarłszy do niego ociężała postać, ujrzała potężne drzwi z brązu, na których wyrzeźbione było oblicze starego mędrca.
– Ugh… – twarz wydała z siebie dźwięk dezaprobaty, przyjmując grymas obrzydzenia. – Odejdź przecz plugawa istoto! Mego progu nie przekroczy nikt, kto nie jest bez grzechu!
Nie mając najmniejszego zainteresowania w słowach drzwi, postać odwróciła się nieśpiesznie i odeszła w poszukiwaniu pożywienia.
*****
Komentarze
Prześlij komentarz