Upadek: Zbieracz

            Ciężkie stąpanie i uderzenia kostura wybijały powolny rytm. Stara lampa, rozświetlająca najbliższe otoczenie, skrzypiała, kołysząc się na boki. Zupełnie jakby starała się zagrać jakąś smętną melodię. Nie byłoby w symfonii tych dźwięków nic wyjątkowego, gdyby nie dzwonienie dobywające się z każdym krokiem z prowizorycznie uczynionej torby. Ze względu na nie zdradliwe cienie i nieokreślone stworzenia, które powinny wić się niedaleko, były nieobecne.
            Krępa postać, będąca źródłem tego wszystkiego, snuła się z wolna po pozbawionym kolorów świecie, poszukując serc, będących w stanie zaspokoić jej głód. Czyniła to zupełnie nie przejmując się faktem, iż płomień w jej lampie nie był już tak mocny jak wcześniej. Nie przejmowało jej również to, iż od ostatniego posiłku stała się bardziej ociężała. Liczyło się tylko zaspokojenie niepohamowanego głodu.
            Nagle istota zatrzymała się, uciszając tym samym wszystkie wywoływane przez siebie dźwięki. Nieśpiesznym ruchem sięgnęła w poły swego ubrania i dobyła z nich nóż o wężowatym ostrzu. Następnie zbliżyła się do zastygniętych ludzkich postaci i otworzyła z jego pomocą ich klatki piersiowe. Broń była na tyle ostra, iż bez problemu cięła nie tylko skórę, czy mięśnie ale też kości. W końcu krępa postać wyciągnęła za pomocą swej szponiastej dłoni sczezłe serca i rozpoczęła swą ucztę.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zjawa - Fragment XI

Zapalniczka Króla Zła

Zjawa - Fragment VI