Wąpierzyca - Fragment IV

Pośród ogarniającej rzeczywistość ciemności odzywał się odległy odgłos uderzeń siekiery o drewno. Wybrzmiewał on na tyle cicho i równomiernie, iż łatwo dało się pomylić go z dźwiękami kroków, niesionymi echem przez obszerne korytarze. Błąd ten dodatkowo nasilał odzyskujący świadomość umysł, który nadal tkwił w pełnym cierpienia zamku. Reakcja była więc szybka. Powieki zostały uniesione, a ciało z impetem wyrwane z łóżka. Kończyny dolne od razu zechciały rzucić się w bieg, jednak były na to zbyt słabe i zdrętwiałe. Powłóczyły z tego powodu, niemal doprowadzając do upadku. Przed tym na szczęście ratowały ręce, które łapiąc się czego popadnie, próbowały utrzymać równowagę.
     Mimo usilnych prób ucieczki odgłosy kroków, wybrzmiewające między kośćmi czaszki, stawały się coraz głośniejsze i złowrogie. Potęgowało to panikę i doprowadzało do prób przyśpieszenia kroku, które każdorazowo kończyły się spotkaniem z podłogą.
     Sytuacja wyglądała tragicznie. Na szczęście błądzące wkoło oczy zdołały dostrzec drzwi, przez które prześwitywały promienie słońca. Działający odruchowo umysł skierował ku nim dziewczynę i kiedy dotarła na miejsce, zmusił ją do rzucenia się na nie z impetem. W wyniku tego wypadła na zewnątrz i stoczywszy się kilku schodków, upadła na ziemię. Nie zaległa na niej zbyt długo, gdyż paniczny strach momentalnie poderwał ją na nogi i mimo skręconej kostki, nakłonił do chwiejnego truchtu.
     Trwał to kilka chwil, póki otumaniona dziewczyna nie poczęła dochodzić do zmysłów. Odzyskawszy świadomość zatrzymała się i osunęła na podłoże. Mimo, iż podświadomość próbowała zmusić ją do dalszej ucieczki, przypominając o zbliżających się krokach, ona nie słyszała nic prócz dźwięków wydawanych przez świerszcze, ptaki i inne stworzenia, które można znaleźć na wsi. Nigdzie nie mogła też dostrzec zamkowych ścian, czy murów, gdyż jej wzrok zalewał obraz rozległych zielono-żółtych, pagórkowatych pól, skąpanych w promieniach południowego słońca.
     Czy tak wygląda śmierć? Zadała sobie w myślach naiwne pytanie, próbując wyjaśnić rzeczywistość, której nie rozumiała.
     – Co tu robisz? – odezwał się niespodziewanie łagodny, choć karcący głos. – Nie powinnaś jeszcze wychodzić z łóżka.
     Wraz z tymi słowami, poczuła szorstkie ręce łapiące ją pod kolanami i za plecami, które następnie uniosły ją w górę.
     – Dam ci coś na uspokojenie – obiecał nieznajomy, kierując się w stronę stojącej niedaleko, drewnianej chaty.
     Zbyt zdezorientowana, aby reagować, nie opierała się. Dlatego też w kilka chwil znalazła się w pościeli, gdzie potulnie wypiła ciepły płyn o smaku mleka i miodu, po którym poczuła ogromną senność.


                                                                             *****

Wąpierzyca - Fragment III                            Wyrwane Strony                       Wąpierzyca - Fragment V

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zjawa - Fragment XI

Zapalniczka Króla Zła

Zjawa - Fragment VI