Wąpierzyca - Fragment V
Drażniona przebijającą się przez powieki jasnością dziewczyna, wybudziła się ze snu. W pierwszym odruchu przesłoniła przedramieniem oblicze i otworzyła oczy. Źrenice szybko dostosowały swą szerokość do panujących warunków, dzięki czemu mogła rozeznać się w otoczeniu. Przykryta kremową pościelą leżała na dość wygodnym, acz skromnym łóżku z jasnego drewna. Za głową miała ścianę z niewielkim oknem, zaś przed sobą i po bokach białe zasłony. Nie wiedząc gdzie jest i co się dzieje, zapragnęła wybadać otoczenie. Dźwignęła się więc i usiadła na skraju łóżka. Uczyniwszy to uświadomiła sobie, iż nie posiada zbyt wielkiego zapasu sił w zanadrzu. Mimo to, opierając się o ramę łóżka, zmusiła się do wstania. Przeczekawszy wirowanie w głowie i mroczki przed oczami, poprawiła swą postawę. Następnie podeszła do zasłon i odsłoniła je delikatnie. Zrobiwszy to, dojrzała w miarę duże pomieszczenie, w którym znajdowało się pięć stanowisk wyglądających zupełnie jak to, przy którym stała. Oprócz tego nie był tu nic wartego uwagi. Ruszyła więc ku znajdującym się po jej prawej drzwiom. Przekroczywszy ich próg, znalazła się w niewielkim przedpokoju, zwierającym szafki i półki z pościelami, bandażami, narzędziami, a także jakimiś ubraniami. Znajdował się tu także niewielki stolik z szaflikiem wypełnionym wodą. Nad nim wisiało zaś proste, niczym nie ozdobione lustro. Uznając, iż nie ma tu nic ciekawego, postanowiła przejść do kolejnego pomieszczenia. Nie uczyniła tego jednak, gdyż idąc ku niemu, dostrzegła kątem oka swe odbicie, z którym ewidentnie było coś nie tak. Stwierdziwszy, iż musi to zbadać, zbliżyła się do zwierciadła. W nim dostrzegła szczupłą postać w białej halce, która na pierwszy rzut oka w ogóle jej nie przypominała. Dopiero po dokładnym przyjrzeniu się, rozpoznała w nieznajomej samą siebie. Wpierw uznała, iż była to kwestia dość mocno zmienionych rysów twarzy, czy praktycznie popielatych włosów, które powinny być kruczoczarne. Jednakowoż po chwili namysłu doszła do wniosku, iż to nie to. Przypatrując się obcemu obliczu, wywnioskowała, iż szkopuł tkwił w niegdyś krwistoczerwonym kolorze oczu, na miejscu którego znajdował się teraz bardzo intensywny chabrowy. To on sprawiał, iż tak trudno było jej rozpoznać samą siebie. W natłoku tych zmian jedynym, co wydawało się pozostać bez zmian, była bladość skóry.
Długo nie mogła napatrzeć się na swoje nowe ja. Była tym tak pochłonięta, iż nie dostrzegła starszego mężczyzny, który niemal bezszelestnie wkroczył do pomieszczenia.
– Jak się czujesz? – zapytał łagodnie.
Słysząc jego głos, podskoczyła z zaskoczenia.
– Dobrze – odparła szeptem, nie rozpoznając przy tym barwy swego głosu.
– Powinnaś odpoczywać – oświadczył. – W ciągu kilku dni odzyskasz pełnię sił.
Po tych słowach, zaprowadził ją z powrotem do łóżka, gdzie po raz kolejny podał jej do wypicia ciepły płyn o smaku mleka i miodu.
Długo nie mogła napatrzeć się na swoje nowe ja. Była tym tak pochłonięta, iż nie dostrzegła starszego mężczyzny, który niemal bezszelestnie wkroczył do pomieszczenia.
– Jak się czujesz? – zapytał łagodnie.
Słysząc jego głos, podskoczyła z zaskoczenia.
– Dobrze – odparła szeptem, nie rozpoznając przy tym barwy swego głosu.
– Powinnaś odpoczywać – oświadczył. – W ciągu kilku dni odzyskasz pełnię sił.
Po tych słowach, zaprowadził ją z powrotem do łóżka, gdzie po raz kolejny podał jej do wypicia ciepły płyn o smaku mleka i miodu.
*****
Wąpierzyca - Fragment IV Wyrwane Strony Wąpierzyca - Fragment VI
Komentarze
Prześlij komentarz