Upadek - Fragment I

Rozdział I: Przedsionek

ON

 Chciałbym usłyszeć melodię. Pomyślałem spoglądając przez witraż na szybujące w przestrzeni płatki popiołu.
            Choć pragnienie to uświadomiłem sobie dopiero teraz, czułem, iż tliło się we mnie od kiedy… Właśnie. Od kiedy co? Umarłem? Czułem się na to zbyt żywy. Miejsce, w którym się znajdowałem było tak obce od tego, które doświadczałem od urodzenia. Zarazem wydawało się niebywale znajome. Może trwałem w jakimś półstanie? Na krawędzi życia i śmierci. Może któraś religia miała rację? Może wszystko było tylko projekcją mego umysłu. Może też dopiero co się narodziłem w tym dziwnym świecie i zadręczałem się pytaniami, które z czasem miałem zapomnieć?
            Ostatnie co pamiętam to ciemność. Miarowe dudnienie ogarniające całą przestrzeń. Potem zimno. Ból. Tęsknotę. Pragnienie niemożliwego powrotu.
            Obudziłem się na pokrytej popiołem ulicy. Ociężały i bezsilny. W przestrzeni ogarniętej półmrokiem i niezakłóconą ciszą. Ciało me było półprzeźroczystą powłoką, w której biło słabe, pobliźnione serce.
            Byłem sam i prawdę powiedziawszy nie miałem ochoty nikogo spotkać. Podniosłem się ciężko i rozejrzałem wkoło. Gdyby mnie ktoś zapytał, powiedziałbym, iż jestem w domu. Wszystko bowiem było takie… Nostalgiczne. Bliskie. Najbardziej zaś rezonował ze mną kościół, znajdujący się obok. Zaintrygowany, ruszyłem ku niemu i otworzywszy mosiężne drzwi na oścież, wkroczyłem do pustego wnętrza.
            Wtedy zaczął padać popiół. Szaro-czarne płatki poczęły szybować z przesłoniętego szarymi chmurami nieba. Postanowiwszy to przeczekać, zamknąłem wejście do świątyni. Następnie usiadłem na jednym z parapetów i oparłszy głowę o wymyślny witraż, począłem obserwować.


*****

Spis treści

Fragment II

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zjawa - Fragment XI

Zapalniczka Króla Zła

Zjawa - Fragment VI