Upadek - Fragment IV
Nie
chcę umierać. Nie chcę umierać. Nie chcę umierać. Nie chcę umierać. Nie chcę
umierać. Nie chcę umierać.
Paniczne myśli zapętliły się w mej głowie
niczym zacięta płyta, gdy próbowałem osłonić oczy przed otulającym mnie
rozkosznym ciepłem żółtym światłem. Gdy się obudziłem, park zaczął się nim
wypełniać. Moja podświadomość szybko zaś przywołała przerażający obraz, który
oglądałem z wnętrza kościoła. Wiedziałem, iż nie dam rady się oprzeć. W
zasadzie moje ciało już wychodziło z wnęki drzewa. Czekał mnie sromotny koniec.
Tak przynajmniej mi się wydawało, gdyż do tej pory nie miałem pojęcia, do czego
byłbym zdolny pod wpływem takiej presji. Wraz z bezgłośnym krzykiem rysującym
się na mym obliczu, wcisnąłem kciuki do oczodołów i wydłubałem sobie oczy, by
następnie odrzucić je w pokrywający ziemię popiół. Na moment zalała mnie
ciemność. Może zemdlałem. Szybko jednak szary świat ponownie ukazał mi się w
żółtej barwie. Zrezygnowanie objęło mój umysł, pozwalając pogodzić się ze
śmiercią. Coś jednak było nie tak. Brak bowiem było ciepła i kuszenia. Miałem
nad sobą pełną władzę. Nie do końca to pojmując, schowałem się na powrót do
wnęki w drzewie. Siedziałem tam w oczekiwaniu, aż potwory odejdą. W niedługim
czasie nastąpił błysk bieli, który objął przestrzeń i w końcu żółte światło
poczęło słabnąć, pozostawiając mnie w narastającej ciemności.
Nigdy nie bałem się mroku. Sam w sobie nie był bowiem szkodliwy. Lękałem się jednak koszmarów, które mój umysł umieszczał w ciemności. Głownie były one karykaturami tego co ujrzałem w świetle dnia. Jedna mara była niestety inna. Nieokreślona. Przyciągała mnie ona do siebie siłą, której nie potrafiłem się przeciwstawić. Mogłem tylko bezskutecznie walczyć paniką, zatapiającą we mnie swe szpony w raz z gęstniejącym mrokiem. Na szczęście zawsze się budziłem. Otwierałem oczy na promienie poranka, jakby nigdy nic się nie wydarzyło. Szkoda, iż teraz też nie mogłem wyrwać się z ciemności jak ze złego snu. Pozostawało mi tylko siedzieć we wnęce drzewa i mieć nadzieję, iż moje koszmary mnie tu nie odnajdą.
*****
Komentarze
Prześlij komentarz