Zjawa - Fragment I

 – Druzgocące informacje. Ciało niedawno zaginionego redaktora naszego radia Remigiusza R. zostało dzisiejszego ranka odnalezione w Parku Wolności. Nieoficjalnie wiemy, iż był on kolejną ofiarą…
           Nagłe wydarcie się jakiegoś niemowlaka zagłuszyło i tak ledwo słyszalne wiadomości, wydobywające się z autobusowych głośników. Przy okazji rozbudziło usypiającego na stojąco detektywa. Tak zaatakowany, mężczyzna mruknął z grymasem bólu na obliczu i otworzył oczy w poszukiwaniu ucieczki. Na szczęście autobus właśnie zajeżdżał do zatoki. Gdy więc tylko się zatrzymał i otworzył swe drzwi w akompaniamencie kolejnego denerwującego dźwięku, detektyw rozpoczął przeciskanie się między znajdującymi się w pojeździe ludźmi. Dotarłszy do wyjścia musiał jeszcze przebić się przez tłum równie wielce chcący wsiąść, co pragnący nie pozwolić wysiąść innym i w końcu znalazł się na zewnątrz. Tu niestety nie było lepiej, niż w zatłoczonym autobusie. Przestrzeń przejmował bowiem lejący z nieba żar i gwar samochodów stojących w korku. Ze względu na brak innej opcji detektyw zebrał się w sobie i rozejrzał się, by ustalić gdzie jest. Posiadłszy tę informację ruszył skierował się w odpowiednim kierunku i ruszył nieśpiesznym krokiem.
            Dotarcie do zamkniętego przez służby porządkowe parku, a następnie przebicie się przez tłum dziennikarzy i gapiów, nie zajęło mu zbyt wiele czasu.
            – Jak tam? – zagaił do otwierającego przed nim bramę, młodego policjanta.
            – Dramat.
            – Złotowłosa jest?
            – Jak mogłoby jej nie być? – zapytał retorycznie, zamykając przejście, by zamknąć drogę wpychającym się już dziennikarzom.
            Po tej krótkiej wymianie zdań, detektyw skierował swe kroki ku fontannie w centrum parku, gdzie pomimo zabezpieczenia ciała i zbadania okolicy wciąż krzątali się technicy.
            – Chciałaś pracować przy tej sprawie, to masz. Pracujesz – rzucił do pijącej kawę blondynki, która z konsternacją wpatrywała się w miejsce zbrodni.
            – To nie jest śmieszne – odparła, nie odwracając wzroku, jakby nie chciała zgubić myśli.
            – Czy ja się śmieję? – westchnął. – Co mamy?
            – Sześćdziesięcioczteroletni mężczyzna. Redaktor miejscowego radia. Torturowany. Oskórowany. Ubrany w spodnie i koszulę z skóry poprzedniej ofiary. Powieszony na fontannie. Oczywiście czole wyszyte słowo Zjawa.
            – Oczywiście. Kto znalazł ciało?
            – Jakaś dziewczyna na porannym biegu. Policja już ją zabrała.
            – Cudownie. Tylko jak się nasz redaktor wiąże z poprzednimi ofiarami?
            – To już twoja broszka – Złotowłosa oddała detektywowi niedopitą kawę. – Ja idę zbadać ciało.
            – Baw się dobrze.
            – Ty też – rzuciła odchodząc.
            Zostawszy sam, wziął łyk zimnego napoju i rozejrzał się wkoło. Ewidentnie nie miał tu już niczego szukać, aczkolwiek potrzebował chwili, aby stworzyć plan działania.
            – No nic… ­– westchnął, dopijając kawę.
            Po tym opuścił teren parku i udał się do domu, by przed rozpoczęciem pracy, zjeść jakieś śniadanie i przebrać się z wczorajszych ciuchów.


*****

Spis treści

Fragment II

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zjawa - Fragment XI

Zapalniczka Króla Zła

Zjawa - Fragment VI