Paczka dziennie
Znudzenie budzi w człowieku twórczość odtwórczą. Zmęczony umysł pragnie tworzyć, choć nie do końca może. Szuka więc weny. Znajduje ją stosunkowo szybko. Pośród niemiłosiernie drażniącego nozdrza zapachu szamponu i szelestu papieru, dostrzega wspomnienie wiersza. Tu nasuwa mu się pytanie: "Ile ich jest w paczce?". Dowiedziawszy się od złotowłosej panny, iż dwadzieścia, myśli rozpoczynają swój odtwórczy pęd, który buduje wyliczanie. Nudzi się ono jednak przy liczbie siedem i stwierdza, iż nie ma sensu się tak bawić. Miast jednak porzucić twórczość, umysł akceptuje to zdarzenie jako część artystycznego zamysłu i kontynuuje. Tak powstaje wiersz, który choć miał być dla nikogo, uzyskał swoje przeznaczenie, swojego odbiorcę.
"Pierwszy...
Grzech nie ulżyć sobie z rana
Przy kawie, czy
Herbacie
Gasi ból oddychania
Drugi...
Pora zjeść śniadanie
Niechęć w gardle
Gdy nic nie zjesz,
Nic przecież się nie stanie
Trzeci...
W ciągu godziny to przesada
Tak mówi znajomy
Tak twierdzi mama
Czwarty...
Na stres co łapie
Przed wydarzeniem,
Umysł uspokaja,
Pewność daje
Piąty...
Przerwa w wykładzie
Zimno już w dłonie
Pora go zgasić na balustradzie
Szósty...
Dla towarzystwa
Kto by inaczej,
Przy takiej rozmowie wystał?
Siódmy...
Początek imprezy
Od teraz już leci,
Bez Twojej wiedzy
Powrót...
Puste mieszkanie
Po tylu godzinach,
Pora na spanie
Dwudziesty...
Na dobry sen
Paczka do śmieci
Ogień trawi tlen
Witaj...
Twój nowy dzień
Szelest przeźroczystej folii
Znów pierwszy płonie...
Komentarze
Prześlij komentarz