Demon: Fragment 9
Stąpasz beztrosko po dziko rosnącej trawie,
starając się wyczuć otaczające cię pole energii. Niestety udaje ci się w to
niezwykle nikłym stopniu. Dziwne to, zważając na fakt, iż poprzedniego dnia twoje
ciało zachowywało się niczym najlepszy przewodnik, a zmysły niemal eksplodowały
od ilości doznań. Poprzez te doznania, zaczynasz mieć czarne myśli. „A co jeśli
mi się pogorszyło?” „Co jeśli to była tylko chwilowa poprawa?” Zadręczasz się
tymi i podobnymi pytaniami. Zestresowany, postanawiasz sobie odpuścić. Bierzesz
głęboki wdech i po chwili wypuszczasz zgromadzone powietrze z płuc. Razem z nim
uwalniasz się od myśli. Pustka nie trwa jednak długo, gdyż w mig pojawiają się
inne rozmyślania. Wspomnienie twojej lekarki spoglądającej na ciebie z troską,
sprawia iż zaczynasz zastanawiać się nad swoimi i jej uczuciami. „Czy ja się
jej podobam?” Zadajesz w myślach pytanie i przystajesz na moment, by sobie na
nie odpowiedzieć.
- Może. – rzucasz, wznawiając ruch.
Czy potrafiłbyś się z nią związać? Zapewne tak. Pewnie starałbyś się być najwspanialszym partnerem jakiego miała. Tylko… Czy to by było to? Czy nie uciekłbyś, gdyby pojawił się ktoś, do którego twe myśli same by uciekały? Czy mógłbyś się pozbyć pragnienia innych? Czy zadawanie sobie tych pytań, nie jest świadectwem tego, iż nie powinieneś się w nic z nią angażować? A jeśli ona czuje, iż to ja jestem tym kimś? A ja tego nie czuję? Nieokiełznanie los. Łączy na swej drodze osoby, z których jedna kocha drugą, a druga trzecią. Ja kocham ją, ona kocha jego. Ona kocha mnie, ja kocham inną. Czy uczucia są podświadome i nie można ich zmienić? Czy nie mamy wpływu na to, w kim się kochamy? Czy jest sens walczyć o to, co nasza psychika pragnie?
- Bezsens… - wzdychasz, chcąc zmienić tor rozmyślań.
Niestety nie wychodzi ci to. Jedyne co osiągasz, to skupienie na blondwłosej lekarce. Odrzuciwszy swoją osobę z jej potencjalnych kochasiów, zagłębiasz się w poszukiwania kogoś dla niej odpowiedniego. Nagle przypominasz sobie. Wysoki, brązowo włosy pielęgniarz. Zawsze ubrany w granatowe ciuszki. Nie wiesz kim on jest. Nie masz pojęcia jak ma on na imię. Jednak bardzo dobrze pamiętasz jak on wygląda i się zachowuje. Dziwne, biorąc pod uwagę, iż pracuje na oddziale neurologicznym. Zupełnie nie po drodze mu na oddział, na którym ty często gościłeś i na którym pracuje twa lekarka. Mimo to obraz jego osoby, często ci się przewija. Zaciekawiony jego osobą, postanawiasz w dogodnym momencie zbadać tę sprawę. Wtem uczucie przechodzenia przez gęstszą od powietrza przestrzeń sprawia, iż wszystkie twoje myśli uciekają. Przystajesz więc i rozglądasz się wkoło. Orientujesz się, iż właśnie przekroczyłeś barierę. Już chcesz się wrócić, lecz czujesz jak coś się w tobie dosłownie budzi i zadowolone z tego gdzie się znajdujesz, rozkazuje ci kroczyć w stronę znajdującego się przed tobą lasu. Twoje ciało rusza nie mogąc zaprotestować, a ty tylko zadajesz sobie w głowie pytanie: „O czym ja myślałem?”. Nie mogąc sobie nic przypomnieć i zapętliwszy się na moment na słowie „miecz”, poddajesz się i skupiasz swe zmysły na przestrzeni, pozwalając aby ta popieściła cię przeróżnymi bodźcami.
- Może. – rzucasz, wznawiając ruch.
Czy potrafiłbyś się z nią związać? Zapewne tak. Pewnie starałbyś się być najwspanialszym partnerem jakiego miała. Tylko… Czy to by było to? Czy nie uciekłbyś, gdyby pojawił się ktoś, do którego twe myśli same by uciekały? Czy mógłbyś się pozbyć pragnienia innych? Czy zadawanie sobie tych pytań, nie jest świadectwem tego, iż nie powinieneś się w nic z nią angażować? A jeśli ona czuje, iż to ja jestem tym kimś? A ja tego nie czuję? Nieokiełznanie los. Łączy na swej drodze osoby, z których jedna kocha drugą, a druga trzecią. Ja kocham ją, ona kocha jego. Ona kocha mnie, ja kocham inną. Czy uczucia są podświadome i nie można ich zmienić? Czy nie mamy wpływu na to, w kim się kochamy? Czy jest sens walczyć o to, co nasza psychika pragnie?
- Bezsens… - wzdychasz, chcąc zmienić tor rozmyślań.
Niestety nie wychodzi ci to. Jedyne co osiągasz, to skupienie na blondwłosej lekarce. Odrzuciwszy swoją osobę z jej potencjalnych kochasiów, zagłębiasz się w poszukiwania kogoś dla niej odpowiedniego. Nagle przypominasz sobie. Wysoki, brązowo włosy pielęgniarz. Zawsze ubrany w granatowe ciuszki. Nie wiesz kim on jest. Nie masz pojęcia jak ma on na imię. Jednak bardzo dobrze pamiętasz jak on wygląda i się zachowuje. Dziwne, biorąc pod uwagę, iż pracuje na oddziale neurologicznym. Zupełnie nie po drodze mu na oddział, na którym ty często gościłeś i na którym pracuje twa lekarka. Mimo to obraz jego osoby, często ci się przewija. Zaciekawiony jego osobą, postanawiasz w dogodnym momencie zbadać tę sprawę. Wtem uczucie przechodzenia przez gęstszą od powietrza przestrzeń sprawia, iż wszystkie twoje myśli uciekają. Przystajesz więc i rozglądasz się wkoło. Orientujesz się, iż właśnie przekroczyłeś barierę. Już chcesz się wrócić, lecz czujesz jak coś się w tobie dosłownie budzi i zadowolone z tego gdzie się znajdujesz, rozkazuje ci kroczyć w stronę znajdującego się przed tobą lasu. Twoje ciało rusza nie mogąc zaprotestować, a ty tylko zadajesz sobie w głowie pytanie: „O czym ja myślałem?”. Nie mogąc sobie nic przypomnieć i zapętliwszy się na moment na słowie „miecz”, poddajesz się i skupiasz swe zmysły na przestrzeni, pozwalając aby ta popieściła cię przeróżnymi bodźcami.
Komentarze
Prześlij komentarz