Nocne gdybanie
Gdyby słońce górowało na niebie
Gdyby wiatr wiał w plecy
I niósł od duchoty orzeźwienie
Gdyby po niebie płynęły chmury białe
I gdybym ja nie mówił ciągle od rzeczy
Uwierz mi moja droga…
Nie pisałbym teraz do Ciebie
Gdyby smak czekolady nigdy się nie nudził
I gdyby każdy napój pragnienie studził
Gdyby każdy posiłek wyglądał ładnie
Uwierz mi moja droga…
Nie brzmiałbym teraz tak powabnie
Gdyby wszystko przychodziło lekko
Gdyby nikt się niczym nie trudził
A ciężar życia nie łamał kości
Uwierz mi ma droga…
Nie zaznałabyś mojej złości
Gdyby emocje były kwestią oddechu
Gdyby myśli były nieme
I nieistotny był każdy szczegół
Gdyby nie istniały niedorzeczności wcale
I gdybym miał trochę większą tremę
Uwierz mi moja droga…
Nie dopuściłbym się z Tobą grzechu
Gdyby litery nie składały się w słowa
I te następnie w wiersze
Gdyby nie było formy przekazu
Gdyby nie było w tym mnie jeszcze
Uwierz mi ma droga…
Byłabyś dla mnie niczym powietrze
Gdyby gdybanie było opcją
Gdybym mógł zmienić je z rzeczywistością
I gdybym mógł tylko pstryknąć palcami
Uwierz mi moja droga…
Nie karmiłbym Cię teraz poematami
Gdybym nie nienawidził Cię całym ciałem
Gdybym nie kochał umysłem
I abstrakcyjnym duszy stanem
Gdybyś Ty była przelotnym wspomnieniem
Uwierz mi moja droga…
Nawet byś nie wiedziała, iż ja istnieję
Gdyby w tym były wyższe pragnienia
Gdyby nie był to efekt zwykłego popędu
Gdybym był elementem natury błędu
I gdybym to robił zupełnie bez celu
Uwierz mi ma droga…
Nie byłabyś świadkiem mego roztargnienia
Choć może nie lubisz gdybania
Choć może obchodzi mnie tylko jedno
Choć może mógłbym otoczyć nas sensem
Pozwól mi ma droga
Zakończę to bez rymu wersem
Czy czasem czujesz to samo?
*****
Komentarze
Prześlij komentarz